W dotychczasowych spotkaniach tej edycji Champions League mistrzowie Polski wygrali tylko jeden pojedynek, rosyjska drużyna naszpikowana gwiazdami z kolegi przegrała jeden.

- W historii bezpośrednich spotkań raz zwyciężyliśmy na wyjeździe, u siebie dwukrotnie przegrywaliśmy. Rywale mają znakomity zespół, już wczoraj przyjechali Dmitrij Ovtcharov, Jun Mizutani, Władimir Samsonow i Aleksiej Liwencow. Do pokonania takiej ekipy potrzebujemy rozegrać w piątek (godz. 18.30) nasze najlepsze gry w sezonie - powiedział Redzimski.

Na wyjeździe Masaki Yoshida przegrał 2:3 z Ovtcharovem, chociaż prowadził 2:0, natomiast Pavel Sirucek prowadził z Mizutanim 2:1 w setach, by ostatecznie ulec mu 2:3. Górak został pokonany przez Samsonowa 3:0.

- Tym razem w naszym składzie zabraknie kontuzjowanego Yoshidy. Wobec jego absencji w kadrze są Han Chuanxi, Górak, Sirucek i Michał Bańkosz. Mamy już za sobą wspólną obserwację gry Ovtcharova, w godzinach popołudniowych skoncentrujemy się na Mizutanim, zaś jutro weźmiemy na tapetę Samsonowa i Liwencowa. Każda taka analiza trwa po około pół godziny. Chcemy wiedzieć wszystko, ale też dbamy o swoją formę. Liczę na przełom w grze Góraka i opanowanie Hana - dodał szkoleniowiec.

Dartom Bogoria zajmuje ostatnie, czwarte miejsce w tabeli grupy A. Dwa najlepsze kluby awansują do ćwierćfinału LM, zaś trzecia ekipa wystąpi w ćwierćfinale Pucharu ETTU.

- W czwartek wieczorem Sporting Lizbona zagra z francuskim Pontoise Cergy. Dla nas w kontekście walki o ETTU Cup korzystniejsza byłaby wygrana Portugalczyków. Ale oczywiście przede wszystkim skupiamy się na tym, co my mamy do zrobienia. Najważniejszy cel to utrzymać uwagę w końcówkach i grać z wiarą w zwycięstwo - stwierdził Redzimski.

Skomplikowała się sytuacja drugiej polskiej drużyny w rozgrywkach - Dekorglassu Działdowo. We wtorek przegrał w Danii z Roskilde Bordtennis 1:3 i plasuje się na ostatniej pozycji w grupie D.

- Niestety, Kenta Matsudaira był chory, zaś Wang Yang w pojedynku z Michaelem Maze miał piłkę meczową na 3:0 (skończyło się 2:3 w setach - przyp.) - przyznał trener Piotr Kołaciński.