Przegrana w stolicy z broniącą tytułu Legią zepchnęła Górnika na drugie miejsce w tabeli. Zespół ze Śląska już we wtorek podejmie u siebie Chojniczankę w rewanżowym meczu ćwierćfinałowym Pucharu Polski.

- Czeka nas teraz okres gry co 3, 4, 5 dni. Mikrocykle przygotowawcze będą bardzo krótkie. Musimy być skoncentrowani i przygotowani na różne scenariusze, warianty, by osiągnąć to, co planujemy - ocenił Brosz.

Podkreślił, że pytanie, czy w przegrana w stolicy może oznaczać jakieś „zacięcie” w grze zabrzan jeszcze trzy miesiące wcześniej by nie padło.

- Przecież graliśmy na terenie mistrza Polski i po walce ulegliśmy. To świadczy o tym, jak dorośliśmy, zmieniliśmy się, rozwinęliśmy się jako zespół, klub. Pokazuje, że Górnik wrócił z przytupem do ekstraklasy - stwierdził szkoleniowiec beniaminka.

Zaznaczył, że w piątkowy wieczór (początek spotkania o godz. 20.30) jego drużynę czeka ciężki pojedynek.

- W sporcie dużo można mówić i planować, ale liczy się to, co jest na boisku. Teraz gramy z wicemistrzem kraju, który przyjedzie z pewnymi oczekiwaniami. Naszą rolą jest tak się przygotować, żeby punkty zostały w Zabrzu. Chcemy jak najszybciej grać, czekamy na ten mecz. Od strony zdrowotnej cały zespół jest do mojej dyspozycji - zakończył Marcin Brosz.