Pindera: Gdyby nie kombinezon

Zimowe
Pindera: Gdyby nie kombinezon
fot. PAP

Podium w Kuusamo mogłoby wyglądać tak samo, ale nie można wykluczyć, że polscy skoczkowie przegraliby tylko ze znakomitymi Norwegami. A tak dyskwalifikacja Piotra Żyły sprawiła, że zajęli szóste miejsce.

Kuusamo, a właściwie Ruka to specyficzne, magiczne miejsce. Od lat właśnie tam, niedaleko Rovaniemi, na północy Finlandii rozpoczynała się coroczna rywalizacja skoczków narciarskich o Puchar Świata.

Byłem tam kilka razy, widziałem co potrafi zrobić mróz ze skąpo odzianego, czy porywisty wiatr grożący najgorszym. Tym razem tak tragicznie nie było. Przed nami jeszcze niedzielny konkurs indywidualny, ale w rywalizacji drużynowej  pogoda potraktowała skoczków łaskawie, horroru nie było. Jeśli nie liczyć nerwów na jakie naraziła Polaków dyskwalifikacja Piotra Żyły. Brązowy medalista ubiegłorocznych mistrzostw świata miał kończyć pierwszą serią, ale nie pojawił się na rozbiegu. Uznano, że ma nieprawidłowy kombinezon. W tym momencie szanse na podium naszego zespołu były przekreślone. Jedynym celem była w tej sytuacji walka o zakwalifikowanie się do drugiej  serii skacząc w trójkę. I to się udało.

W finałowej serii Żyła mógł już skakać. Co ciekawe skoczył w tym samym kombinezonie, który wcześniej został zakwestionowany. Widać tym razem skoczek z Wisły zadbał o szczegóły, albo ci którzy dbają, by sprzęt spełniał regulaminowe wymagania mieli lepszy humor. Oby to się nie powtórzyło, gdy w Pjongczang przyjdzie walczyć o olimpijskie medale.

Polscy skoczkowie tegoroczny, olimpijski sezon rozpoczęli z wysokiego pułapu. Dwa drugie miejsca, w konkursie drużynowym i Kamila Stocha w indywidualnym konkursie w Wiśle na skoczni im. Adama Małysza pokazały, że mają odpowiednią moc i umiejętności, by skutecznie walczyć z najlepszymi.

W Kuusamo chcieli pokazać, że każda klątwa kiedyś przestaje działać. Na skoczni w Ruce tylko Adam Małysz w czasach największej świetności potrafił sobie radzić, choć i on nigdy nie wygrał. A tym razem, gdyby nie ten nieszczęsny kombinezon, to nasi skoczkowie z pewnością powalczyliby o podium. Choć pierwsze miejsce tym razem było chyba poza zasięgiem, bo Norwegowie latali jak natchnieni. Na inaugurację sezonu wygrali w Wiśle, teraz rozgromili konkurentów w Kuusamo.

Zobaczymy, czy potwierdzą wielką formę w konkursie indywidualnym. Gdyby oceniać ich szanse na podstawie wyników w rywalizacji drużynowej, rywali będą mieć wymagających. Najlepszy był król minionego sezonu, Austriak Stefan Kraft przed Niemcem Richardem Freitagiem. Piąty w tej nieoficjalnej kwalifikacji był Słoweniec Peter Prevc, a siódmy Maciej Kot. Norwegów w pierwszej dziesiątce było czterech, najwyżej Johan Andre Forfang na miejscu trzecim.

Polacy też nie mogą narzekać. Kamil Stoch miał 11 wynik, a Dawid Kubacki skończyłby na 15 miejscu. Ale zobaczymy co pokażą w niedzielnym konkursie. Widać, że są w dobrej formie i stać ich na wiele, choć najważniejsza będzie ich dyspozycja w lutym, gdy przyjdzie walczyć o medale olimpijskie w Korei Południowej. A wcześniej w Turnieju Czterech Skoczni i na Wielkiej Krokwi w Zakopanem.

Na razie jest dobrze, a mam nadzieję, że będzie jeszcze lepiej.

Janusz Pindera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze