Szabrański: Ward nauczył mnie jak się bić z Kowaliowem

Sporty walki

Kiedy Slawa Szabrański (19-1, 16 KO) przyjął ofertę walki z Siergiejem Kowaliowem (30-2, 26 KO), nie miał pojęcia – podobnie jak sam „Krusher” - że jej stawką będzie pas mistrza świata wagi półciężkiej WBO. Teraz jest przekonany, że to idealny moment, że trzeba wykorzystać wielką szansę, zostać mistrzem świata.

Widziałem jak dobrze Andre Ward przygotował się na Kowaliowa, że odrobił lekcję. Jestem w 100 procentach pewny, że wiele się z tej lekcji nauczyłem – mówi Ukrainiec, który zupełnie nie przejmuje się faktem, że niewielu daje mu szansę przetrwania z Rosjaninem dwunastu rund. Nie mówiąc już o wygranej.

 

Podczas telekonferencji zorganizowanej przez HBO oraz Main Events, współpromotora gali w Nowym Jorku i promotora Kowaliowa, Ukrainiec był pewny swego, ale miał szacunek do przeciwnika. - Mam zupełnie inny styl od Kowaliowa, bo do mojego amatorskiego wyszkolenia z Ukrainy dochodzą elementy stylu meksykańskiego. Wiem, jak będzie walczył Kowaliow, bo znam system rosyjskiego szkolenia, wiem co potrafi i dlaczego tak daleko zaszedł. Za wiele wam nie powiem, nie chcę zdradzać moich tajemnic, ale zobaczycie ciekawą walkę - mówił Szabrański, który wcale nie uważa, że niedawne walki (wygrał dwa kolejne pojedynki, Kowaliow przegrał) będą miały decydujące znaczenie w Madison Square Garden. - Liczyć się będzie tylko to, co pokażemy wspólnie na ringu. Każdy z nas będzie musiał pokazać wszystko co potrafi, żeby wygrać. W tej chwili jesteśmy w tej samej pozycji – musimy zwyciężyć. To, że Siergiej dwukrotnie przegrał, wcale nie czyni go łatwiejszym rywalem. Wprost przeciwnie. Ale nie boję się ani jego, ani nikogo innego. Jak się mogę bać, skoro mam żonę i dwójkę dzieci?

 

Na gali w Nowym Jorku, tuż przed walką Kowaliow - Szabrański, wyjdzie na ring... jedyny pogromca Ukraińca, Sullivan Barrera (20-1, 14 KO). Kubańczyk, który odmówił walki z Kowaliowem przyznaje, że był bardzo rozczarowany, że nie dostał ponownej propozycji od „Main Events”, kiedy walka otrzymała status mistrzowski, wygrał rok temu z Szabrańskim przez nokaut, pomimo tego, że w początkowych rundach to on był na deskach. Sam Szabrański twierdzi, że Barrera jest lepszym pięściarzem niż Kowaliow, ale jego promotor Eric Gomez (Golden Boy Promotions) twierdzi, że od tamtej porażki Slawa sporo się nauczył. „Pracowaliśmy sporo nad obroną, tłumacząc Szabrańskiemu, że nie można tak sobie podchodzić do rywala i zadawać ciosów: przygotuj atak lewym prostym, nie zapomnij o ciągłym balansie. To są dwie podstawowe rzeczy nad którymi pracował podczas obozu treningowego. To powinno zaowocować. Kiedy walczysz z kimś takim jak Kowaliow, który ma prawdopodobnie jeden z najlepszych lewych prostych w boksie, wiadomo, że masz przed sobą trudnego rywala. Pierwsze i najważniejsze zadanie Szabrańskiego: przebić się przez ten lewy prosty i zadawać ciosy w półdystansie”.

 

Piątkowe ważenie przebiegło bez emocji. Obaj pięściarze bez problemu zmieścili się w limicie wagowym wagi półciężkiej, był szacunek i pewność siebie. Na ringu już kurtuazji nie będzie.

Przemek Garczarczyk, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze