Arsenal bardzo szybko przegrywał z Manchesterem United różnicą dwóch bramek, więc musiał ruszyć do odrabiania strat. W związku z tym David de Gea nie mógł narzekać na brak pracy. Z dystansu próbowali go zaskoczyć Hector Bellerin czy też Sead Kolasinac, ale nie przynosiło to efektów. Hiszpan wykazał się nawet po próbie... Romelu Lukaku, który był blisko bramki samobójczej. 

W drugiej połowie w końcu skapitulował, ale tak naprawdę nie miał większych szans, bo Alexandre Lacazette znajdował się blisko bramki, nie było przy nim żadnego rywala, a do tego uderzył mocno i precyzyjnie. De Gea nie przejął się jednak utratą gola, bo ciągle miał co robić. Koledzy z obrony go nie rozpieszczali, bo cały czas musiał być skupiony.

Ostatecznie nie dał się już pokonać, choć "Kanonierzy" próbowali jeszcze kilkukrotnie - raz groźniej, raz mniej. Po meczu okazało się, że de Gea obronił aż 14 strzałów! Tym samym wyrównał rekord Premier League w liczbie skutecznych interwencji. Wcześniej dokonali tego Tim Krul w meczu Newcastle United - Tottenham oraz Vito Mannone w meczu Sunderland - Chelsea.