Kielecki zespół z tylko sześcioma zdobytymi punktami zamyka siatkarską ekstraklasę. Wszystkie drużyna ze stolicy regionu świętokrzyskiego wywalczyła we własnej hali. Na wyjazdach podopieczni Serafina są na razie chłopcami do bicia. W sześciu spotkaniach siatkarze Dafi nie wygrali nawet jednego seta i trudno przypuszczać, żeby ta czarna seria została przerwana w sobotę w Bełchatowie.

- U bukmacherów kurs na nasze zwycięstwo w tym meczu pewnie będzie około 5:1. Ale na to, że piłkarze Leicester w poprzednim sezonie wygrają Premier League wynosił 5000:1. Sport widział nie takie niespodzianki. Z każdym rywalem można powalczyć, nawet z tak silnym jak Skra. Przede wszystkim nie możemy przegrać tego pojedynku już w szatni – podkreślił rozgrywający Dafi Piotr Adamski.

- Zagramy na pełnym ryzyku. Jeśli nie odrzucimy rywala od siatki, to wynik tego meczu będzie łatwy do przewidzenia. Musimy ryzykować na zagrywce i w ataku, a do tego dołożyć bardzo dobrą grę w obronie i bloku. Dopiero wtedy możemy myśleć o sprawieniu niespodzianki – dodał Serafin.

Sytuacja kieleckiej drużyny staje się coraz trudniejsza. Po tym sezonie ekstraklasę opuszczą dwie najsłabsze ekipy. Mimo że Dafi do bezpiecznej 14. pozycji traci tylko cztery punkty, to zespół z Kielc typowany jest przez wiele osób z siatkarskiego środowiska jako główny kandydat do spadku.

- Kiedy przychodziłem do Kielc, doskonale zdawałem sobie sprawę, że nie będziemy walczyć o czołowe pozycje w ekstraklasie. Ale nie spodziewałem się, że po tych 12 kolejkach nasza sytuacja będzie tak ciężka – przyznał przyjmujący Łukasz Łapszyński.

Adamski dodał jednak, że "do końca sezonu jeszcze bardzo daleko i jego drużyna nie zamierza składać broni".

 

- Nikt z nas nie przyszedł tutaj, aby przybić wieko do trumny, zagrać rok i zostawić klub w pierwszej lidze. Rozumiemy powagę sytuacji. Niektórzy już nas skreślili, ale my się na pewno nie poddamy. Mamy zespół, który stać na utrzymanie – zapewnił rozgrywający Dafi.

Zwykle, kiedy zespół przegrywa, pierwszą ofiarą takiej sytuacji zostaje trener.

 

- W tym zawodzie nie ma tak, że się nie czuje "gorącego krzesła". Szczególnie jak są takie wyniki. Liczę się z tym, że mogę zostać zwolniony, ale póki co nie mam takich sygnałów – zaznaczył szkoleniowiec. Na jego usprawiedliwienie należy dodać, że kielecka drużyna od początku sezonu grała bez nominalnego atakującego. Dopiero pod koniec listopada kontrakt z Dafi podpisał Serb Tomislav Dokic.

- Ciężko buduje się grę zespołu bez atakującego, a Dokic zagrał dopiero w dwóch ostatnich spotkaniach. Serb miał długą przerwę w grze. To naprawdę bardzo dobry siatkarz, ale potrzebuje trochę czasu, aby dojść do pełnej dyspozycji. Na razie gra nie więcej niż na 60 proc. swoich możliwości. Ale liczymy, że z każdym rozegranym meczem będzie się prezentował coraz lepiej – powiedział z nutką optymizmu w głosie Serafin, który wierzy, że w Bełchatowie jego zespół jest w stanie podjąć walkę z utytułowanym rywalem.

- Jesteśmy w takiej sytuacji, że musimy szukać punktów w każdym meczu. Liczę na taką sportową złość u swoich zawodników, która doprowadzi nas do zdobycia pierwszego seta, a może nawet pierwszych punktów na wyjeździe. W tym pojedynku naprawdę nie mamy nic do stracenia – dodał trener.

Sobotnie spotkanie w Bełchatowie rozpocznie się o godz. 18.