Trener o Powietkinie: Ból za ból to nasze motto

Sporty walki
Trener o Powietkinie: Ból za ból to nasze motto
fot. PG

Siedemnaście lat temu, “Iwan “Groźny” Kirpa (25-1, 15 KO) był pretendentem do tytułu mistrza świata WBC. Według jego ówczesnego promotora, Dona Kinga, Iwan był pięściarzem „pełnym obsesji zwyciężania”. Tuż przed walką o tytuł, kariera się skończyła. Nie na ringu, ale po brutalnym ataku pękniętą butelką, w rodzinnym miasteczku Rosjanina.

Dziś 39-letni Kirpa jest trenerem, stoi w narożniku pretendenta do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej Aleksandra Powietkina (33-1, 23 KO). Kirpa twierdzi, że obsesję zwyciężania ma do dzisiaj, tak samo jak jego zawodnik i przyjaciel, „Rosyjski Rycerz” - Powietkin.

Z Kirpą rozmawiałem w Jekaterynburgu, dzień przed walką Powietkina z Christianem Hammerem i zaraz po wygranej walce Rosjanina, dającej mu prawo walki o pas WBA z mistrzem globu, Anthony Joshuą (20-0, 20 KO).

 

Charakter Powietkina: lepiej umrzeć niż się poddać

 

„Po walce z Kliczką, Sasza zaczął  myśleć o profesjonalnym boksie zupełnie inaczej. Bo w tym sporcie wszystko zaczyna się od psychiki – kiedyś nie mógł się doczekać końca obozu treningowego, dziś nie może się doczekać, kiedy go zaczniemy. Po Kliczce stał się zupełnie kimś innym. Mam pięściarza o niezwykłym sercu, sile psychicznej. Nigdy nie odpuszcza, nigdy się nie podda. Wolałby umrzeć w ringu niż powiedzieć „już więcej nie mogę”. Wiem, że wielu to mówi, ale on taki naprawdę jest. Ma taką niewidzialną siłę. Sparingpartnerzy na początku rund zawsze czują się pewnie, po kilku minutach mają już dość. Ciosy nadchodzą z różnych płaszczyzn, z różną szybkością, nie wiadomo czego się spodziewać. To w boksie zawsze jest najgorsze. Pracujemy nad zmianami, ale dodajemy tylko kilka rzeczy do tego, co Powietkin już potrafi. Kilka zmian w postawie, praca nad podwójnym, potrójnym lewym prostym, praca nóg. Próbowaliśmy kilku rzeczy w walce z Franzuzem Duhaupasem, ustawienie w pojedynku z Mike Perezem. Chodziło o to, by rywal poczuł się komfortowo w ataku, myślał, że ma przewagę, a było dokładnie odwrotnie, to była pułapka”.

 

Ból za ból to nasze motto

 

„Nie lubię, jak pięściarze zadają ciosy tylko po to, żeby je zadać, a nie dlatego, by zranić rywala. To przecież zawodowy boks – każdy cios ma boleć. Jednym z głównych powodów dla których zaprosiliśmy na sparingi Adama Kownackiego był fakt, że naszym zdaniem on walczy i myśli podobnie. On każdy cios bije mocno, prosiliśmy go, żeby podczas sparingów był taki sam, jak w walkach. Zasada ból za ból. Adam radził sobie znakomicie, dziękujemy!

 

Przemek Garczarczyk, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze