Maciej Turski: Mariusz Pudzianowski na gali KSW 41 niestety tylko w roli gościa. Walka, która powinna cię najbardziej interesować, to pojedynek Fernando Rodriguesa Jr i Michała Andryszaka. Nie trwała ona zbyt długo i jako żywo przypominała konfrontację Fernando z Marcinem Różalskim.

Mariusz Pudzianowski: Jest to waga ciężka, która cechuje się dużą nieprzewidywalnością i czasem wystarczy jedynie chwila nieuwagi. Trzeba jednak zwrócić uwagę, że Fernando znowu popełnił ten sam błąd, który kiedyś robiłem również ja. Znowu trzymał ręce na wysokości pasa i szedł z głową do przodu. Takie odsłonięcie się rywal może bardzo łatwo wykorzystać. Wystarczy wtedy jedna "bomba" i mamy nokaut. Oglądałem wszystkie walki Rodriguesa, ponieważ być może w przyszłości będzie to mój rywal i cztery z nich zakończyły się w ten sam sposób. Wszyscy mówili, że to ja mam "szklaną szczękę", jednak myślę, że Fernando ma z tym większy problem.

Z drugiej strony świetnie pokazał się Andryszak, który z przytupem wchodzi do organizacji KSW. Najpierw na gali KSW 39: Colosseum wygrał z Michałem Kitą, a teraz błyskawicznie posłał na deski Rodriguesa.

Wszystko się może zdarzyć... Z tego co widać drogi Michała i moje zmierzają na ten sam szczyt! Kto wie co z tego wyniknie?

Parę dni temu została ogłoszona gala KSW 42, w trakcie której do klatki powróci Karol Bedorf. Jak na razie na karcie walk nie ma twojego nazwiska. Zaprzeczysz czy potwierdzisz, że taka walka jest w planach?

Bądźcie wszyscy cierpliwi! Wszystko jest tak, jak powinno być. Nie wiem czy będę walczył w marcu, ale za 2 tygodnie mam rozmawiać z właścicielami KSW. Czasu jest jeszcze dużo, a ja cały czas trenuję. Samo nic się nie zrobi, trzeba cierpliwie zmierzać do celu, a ja jestem bardzo cierpliwy, jak sami dobrze wiecie... (śmiech)

Czy kolejny pojedynek może być już eliminatorem do walki o pas mistrzowski?

Nie potwierdzam, nie zaprzeczam, zobaczymy co karty pokażą. (śmiech)

Cała rozmowa z Mariuszem Pudzianowskim w załączonym materiale wideo.