Eduardo: Po zimowych przygotowaniach będę w pełni gotowy

Piłka nożna
Eduardo: Po zimowych przygotowaniach będę w pełni gotowy
fot. PAP

- Ostatnio nie grałem, bo tak zdecydował trener, ale fizycznie czuję się bardzo dobrze i po zimowych przygotowaniach będę w pełni gotowy - uważa były napastnik Arsenalu Londyn Eduardo da Silva, który podpisał roczny kontrakt z piłkarskim mistrzem Polski Legią Warszawa.

Urodzony w Brazylii Eduardo "Dudu" występował m.in. w Dinamie Zagrzeb, Arsenalu, Szachtarze Donieck i Flamengo Rio de Janeiro. Ostatnio był w Atletico Paranaense, gdzie rzadko występował, a od niemal pół roku w ogóle nie pojawił się na boisku. W lutym skończy 35 lat.

- Dlaczego nie grałem? Taka była decyzja trenera. Ale fizycznie czuję się bardzo dobrze. Od 10 grudnia przebywam na urlopie, wówczas skończyły się brazylijskie rozgrywki i od tego czasu nie trenuję. Jestem przekonany, że po zimowych przygotowaniach będę w pełni gotowy do gry w Legii - powiedział Eduardo na czwartkowej konferencji prasowej w Warszawie.

Do polskiej ekstraklasy rzadko trafiają zawodnicy z tak bogatym CV. Dyrektor techniczny Legii Ivan Kepcija nie ukrywał jednak, że gdyby nie ostatnie problemy Eduardo w Kurytybie, ciężko byłoby o transfer napastnika, za którego Arsenal zapłacił 7,5 mln funtów w 2007 roku.

- Zawsze jest pewna doza ryzyka przy transferach. Eduardo jest przykładem piłkarza, który osiągnął wielkie sukcesy i jesteśmy pewni, że pomoże nam zrealizować sportowe cele i udowodni swoją wartość. Gdyby nie ostatnie okoliczności, ciężko byłoby o takiego zawodnika - dodał Kepcija.

Eduardo przyznał, że rywalizował w sparingach przeciwko Legii i innym polskim klubom. Ocenił, że grały fizycznie, siłowo i wcale nie było łatwo.

- Wybrałem Legię, ponieważ to klub z tradycjami, najlepszy w Polsce, znany i szanowany w Europie. Mam taką mentalność, że interesuje mnie tylko pierwsze miejsce i w klubach z takimi ambicjami grałem. Jestem głodny sukcesów i gry. A trenera Legii Romeo Jozaka poznałem, gdy miałem 15 lat, po przyjeździe do Chorwacji - wyjaśnił.

W chorwackiej drużynie narodowej "Dudu" zadebiutował w 2004 roku i przed dekadę wystąpił w 62 spotkaniach; strzelił 29 bramek.

Najtrudniejszym rokiem w jego karierze był 2008 - w lutym został brutalnie sfaulowany w meczu z Birmingham City, w wyniku czego doznał otwartego złamania stawu skokowego i zerwania w nim wszystkich więzadeł. Wrócił do gry po 10 miesiącach.

- Niebawem minie dziesięć lat od tego zdarzenia, a ja nigdy nie oglądałem powtórek na wideo. Na pewno wróciłem do piłki mocniejszy mentalnie, grałem na wysokim poziomie np. w Lidze Mistrzów. Bywało tak w Brazylii, że miałem tygodniowo dwa-trzy spotkania, więc tamten uraz nie miał żadnego wpływu na moją dalszą karierę - powiedział Eduardo.

Jednym z jego dawnych znajomych jest Łukasz Fabiański, były bramkarz Arsenalu, obecnie w Swansea. - Byliśmy sąsiadami, dobrymi kolegami. Wielokrotnie przy kawie rozmawialiśmy o Polsce i Chorwacji, ale przed transferem do Legii nie kontaktowałem się z Łukaszem.

W czwartek z mistrzem Polski trzyletnią umową związał się również inny chorwacki piłkarz 27-letni Domagoj Antolic. Środkowy pomocnik w chorwackiej kadrze zagrał w sześciu meczach.

- Pojawiła się szansa sprowadzenie wysokiej klasy zawodników, którzy mogą pomóc nam spełnić sportowe ambicje, dlatego obaj są z nami. Mówiliśmy o odmłodzeniu drużyny, ale nie w jednym oknie transferowym, to proces długofalowy, trzy-, czteroletni. Poszukiwania nowych graczy zaczynamy od Polski, ale okazuje się, że albo są związani kontraktami, albo mają duże oczekiwania finansowe - powiedział Kepcija.

- Przez 10 lat grałem w Chorwacji i potrzebowałem nowych wyzwań. Legia to wielki klub, ma ogromne ambicje, wspaniałych kibiców - dodał Antolic.

Obaj gracze z Bałkanów wezmą udział w zgrupowaniu na Florydzie w dniach 10-20 stycznia.

Do Legii ma dołączyć jeszcze m.in. Marko Vesovic, reprezentant Czarnogóry grający ostatnio w mistrzu Chorwacji HNK Rijeka.

en, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze