Tenis

Siostra Kubota: Finał Wimbledonu? Bałam się,...

Marta Gula: Nie udało się wręczyć dzisiaj statuetki, ale skąd się wzięła pani miłość do tenisa?

Anna Wyszkoni: Żałuję, że Łukasza dzisiaj nie było, bo mu serdecznie kibicuję. Nie pamiętam, kiedy zaczęła się moja miłość do tenisa, ale wiem, że zapoczątkowała ją Martina Hingis. Po prostu grała w taki sposób, z taką gracją porusza się po korcie, że ja po prostu zakochałam się w tym sporcie. Mimo że zdradzę, nigdy osobiście nie grałam.

Ale kibicowała pani - choćby w Londynie na finale Masters.

Zgadza się i często zdarza mi się wstać nawet w środku nocy i oglądać jakiś ważny mecz. Sportowcy na boisku się zmienili. W tej chwili wiadomo kibicuję Łukaszowi, który gra świetnie w deblu, ale moim faworytem w singlu jest Rafael Nadal.

Cała rozmowa z Anną Wyszkoni w załączonym materiale wideo.