Dla 31-letniego Gruzina to trzeci pojedynek w wadze ciężkiej, dwa poprzednie wygrał przed czasem. Zdecydowaną większość walk  stoczył w kategorii junior ciężkiej i tylko raz schodził z ringu pokonany.  W czerwcu 2013 roku został w Berlinie znokautowany w drugim starciu przez pochodzącego z Kongo Youri Kalengę.

 

W sobotę, w Barclays Center na Brooklynie, faworytem będzie mieszkający od lat w Nowym Jorku 28-letni Kownacki. Jego akcje na bokserskim rynku wzrosły po wygranej z Arturem Szpilką na Long Island w lipcu minionego roku. „Baby Face” zdemolował w niej „Szpilkę” fizycznie i mentalnie kończąc pojedynek w czwartym starciu.

 

W listopadzie przyleciał do Polski na kilka dni z Rosji, gdzie był sparingpartnerem Aleksandra Powietkina, korzystając z zaproszenia na galę w Częstochowie, którą współorganizował Mateusz Borek. Bardzo prawdopodobne, że zobaczymy go wiosną na Polsat Boxing Night, ale wcześniej czeka go twardy bój z Kiładze. I to może być trudne zadanie dla urodzonego w Łomży Kownackiego.

 

Gruzin potrafi bowiem boksować. W starciu z Kalengą sprawiał niezłe wrażenie do momentu gdy ten wystrzelił długim prawym sierpowym i Kiładze padł na deski. Wtedy przygotowywał się do walki z Niemczech pod okiem Uli Wagnera i sztabu szkoleniowego z Sauerland Promotions.

 

W kwietniu 2016 roku Kiładze przeniósł się do Kalifornii z Ukrainy, gdzie spędził prawie dekadę. Ma przy sobie żonę i siostrę, reszta rodzeństwa wraz z rodzicami mieszka w Gruzji. W USA nad jego formą czuwał najpierw Joe Goosen, a teraz robił to słynny Freddie Roach.

 

Mierzący 192 cm Kiładze (26-1, 18 KO) jest wprawdzie przekonany, że poradzi sobie z Kownackim (16-0, 13 KO), ale myślę, że będzie odwrotnie. Gruzin popełnia sporo błędów w obronie. Owszem jest dość szybki, dobrze się porusza i potrafi skontrować, by chwilę później przejść do kontrataku. Z dużą łatwością zadaje też z obu rąk ciosy na korpus, czy to z defensywy, czy w ataku, ale luka nad jego lewą, nisko opuszczoną ręką zachęca, by spróbować i poszukać szansy, tak jak to zrobił Kalenga, bo nie ma szczęki z granitu.

 

Kownacki jest zawodnikiem na wskroś ofensywnym, potrafi też przyjąć cios rywala i zamęczyć go długimi kombinacjami. Nie sądzę, by Kiładze taki napór wytrzymał, choć warto pamiętać, że dwóch ostatnich rywali skończył szybko. A Kubańczyk Pedro Rodriguez z którym rozprawił się dziesięć tygodni temu na Brooklynie w drugiej rundzie wytrzymał trzy lata lat temu z Ołeksandrem Usykiem znacznie dłużej.

 

Wybór Kiładze faktycznie trochę dziwi, chyba jest coś na rzeczy w tym co mówi i pisze Przemek Garczarczyk, że być może komuś zależy na tym, by Gruzin wygrał ten pojedynek. Ale i tak stawiam na Kownackiego, choć mam świadomość, że łatwo nie będzie, bo Kiładze to naprawdę poprawny technicznie pięściarz.

 

Adam też wie o co walczy. A przygotował się solidnie mając za sparingpartnera chociażby Bryanta Jenningsa, i jeśli nie popełni jakiś karygodnych błędów powinien dać sobie radę.

 

W załączonym materiale skrót ostatniej walki Adama Kownackiego.