Hula osiągnął 145 m i awansował z 23. pozycji po pierwszej serii na 12.

 

"Konkurs był wspaniały, cieszą wyniki kolegów. Pokazaliśmy dzisiaj na co nas stać, co umiemy tuż przed olimpiadą. Jesteśmy świetną drużyną. Sam wykonałem dobrą pracę" - powiedział Stoch.

 

Dwukrotny mistrz olimpijski z Soczi zapytany o premię finansową za zwycięstwo w klasyfikacji cyklu "Willingen Five" potwierdził, że jest ona ważna, ale nie najważniejsza.

 

"Każdy dodatkowy bonus zawsze cieszy, ale najważniejsze są dobre skoki. W niedzielę przyjemnie się latało, bo oba skoki były dużo lepsze niż dzień wcześniej" - wyjaśnił.

 

Także Piotr Żyła, który zajął trzecią lokatę, nie krył zadowolenia. "Przepracowałem weekend bardzo intensywnie, mam trochę inną pozycję przy ruszaniu z belki. Teraz nareszcie jadę tak, jak wszyscy inni. To dało efekty" - przyznał Żyła.

 

Trzeci skoczek w niedzielnego konkursu przyznał, że stanąć na podium, to dla niego zawsze wielka radość. "Po takim fajnym starcie człowiek dostaje dodatkowy zastrzyk energii, jest większa motywacja do pracy i treningów".

 

Także dyrektor sportowy PZN Adam Małysz wysoko ocenił występ biało-czerwonych.

 

"Dziś w Willingen wiatr nieco przeszkadzał, ale znów oglądaliśmy świetny, bardzo emocjonujący konkurs. Kto przegapił te zawody, niech żałuje. Kamil Stoch i Piotrek Żyła na podium, czterech polskich skoczków w najlepszej dziesiątce, wszyscy nasi olimpijczycy w pierwszej dwunastce... Na igrzyska nasi reprezentanci mogą jechać w znakomitych nastrojach, pewni siebie. A rywale mogą się bać. Kamil znów pokazał klasę. Dzięki świetnym skokom przez cały weekend wygrał Willingen Five i wrócił na prowadzenie w Pucharze Świata" - napisał Małysz na facebooku.

 

"Richard Freitag tym razem nie miał szczęścia. Dwukrotnie w niedzielę skakał w bardzo złych warunkach. Sterujący ruchem na skoczni Borek Sedlak się nie popisał i pewnie Werner Schuster, trener Niemców, słusznie będzie miał do niego wielkie pretensje. No ale tak bywa, my też miewaliśmy takie problemy. Cieszę się, że Piotrek i Maciek Kot się obudzili. Stefan Hula zepsuł pierwszy skok, ale w drugim poleciał pięknie i zaliczył spory awans w wynikach końcowych. Wszystkim należą się pochwały. I naprawdę, jest we mnie duży optymizm przed najważniejszą imprezą sezonu" - dodał.