Gala w Nysie: Zwycięstwa Głowackiego i Włodarczyka. Sześć walk, pięć nokautów

Sporty walki

W karcie telewizyjnej gali boksu zawodowego w Nysie przewidziano sześć pojedynków. Minęło pół godziny, a za sobą mieliśmy już trzy. W sumie pięć walk zakończyło się nokautami - najdłuższa trwała do trzeciej rundy. Tylko starcie Krzysztofa Głowackiego z Siergiejem Radczenką zostało rozstrzygnięte w pełnym dystansie. I, co tu dużo mówić, było ono naprawdę bardzo emocjonujące. Ostatecznie zarówno Krzysztof Włodarczyk, jak i Głowacki, odnieśli w sobotę zwycięstwa.

Gala boksu zawodowego w Nysie była drugą galą w Polsce, na której wystąpiło dwóch byłych polskich mistrzów świata (Krzysztofowie: Włodarczyk i Głowacki). Pierwsza to PBN 7, którą w czerwcu zeszłego roku zorganizował Mateusz Borek. Choć w sobotę bardzo ciekawie zapowiadały się dwa pojedynki, tylko jeden z nich spełnił oczekiwania kibiców i była to walka Głowacki vs. Radczenko.

 

Starcie od początku przebiegało dość dynamicznie, a w drugiej rundzie Ukrainiec pokazał, że trzeba się z nim liczyć. Powtarzał swój schemat - prawy bezpośredni i natychmiastowe wydłużenie dystansu. Głowacki jednak dysponował lepszą kondycją, a jego ciosy częściej sięgały celu.


Najbardziej widowiskowa była zdecydowanie piąta runda. Cios za cios. Prawy bezpośredni Ukraińca i zaraz lewy sierpowy Polaka. A potem mieliśmy sensację - seria piekielnych uderzeń Radczenki i... Głowacki leżał na deskach. Pojedynek był jednak kontynuowany i po chwili... to Polak o mało nie znokautował Ukraińca. "Runda roku" - podsumował tę odsłonę Andrzej Kostyra.

W kolejnych rundach Głowacki kontrolował walkę, przede wszystkim dzięki lepszemu przygotowaniu kondycyjnemu. Ostatecznie pokonał Radczenkę jednogłośnie na punkty (77:74, 77:74, 77:74). Była to jego 29. wygrana w karierze.

 

Włodarczyk natomiast, jak przystało na długodystansowca, w starciu z Niemcem Adamem Gadajewem rozkręcał się powoli. Z początku oglądaliśmy mało ciosów, zawodnicy wzajemnie się badali. W drugiej rundzie Polak zaczął jednak używać swojego lewego sierpowego i z czasem objął kontrolę nad pojedynkiem. Dalszego ciągu walki niestety nie doczekaliśmy - Gadajew zgłosił problemy z barkiem. Walka została przerwana, a Włodarczyk dopisał sobie 54. zwycięstwo w zawodowej karierze.

 

Cztery wcześniejsze walki skończyły się nokautami - dwie w pierwszej, dwie w drugiej rundzie. Najciekawszy okazał się pojedynek Łukasza Różańskiego z Węgrem Andreasem Csomorą. W ringu było tak gorąco, że starcie już w drugiej odsłonie musiał przerwać sędzia. Warto też odnotować, że wszyscy nasi pięściarze po tych czterech walkach pozostali niepokonani.

 

Wyniki gali boksu zawodowego w Nysie:

 

Waga junior ciężka

Krzysztof Głowacki (29-1, 18 KO) pokonał Siergieja Radczenkę (Ukraina, 6-1, 1 KO) jednogłośnie na punkty (77:74, 77:74, 77:74).
Krzysztof Włodarczyk (54-4-1, 38 KO) pokonał Adama Gadajewa (Niemcy, 17-14, 8 KO) w trzeciej rundzie przez techniczny nokaut.

Waga półciężka
Paweł Stępień (8-0, 7 KO) pokonał Bensona Mwakyembe (Tanzania, 11-4-1, 6 KO) w pierwszej rundzie przez nokaut.

 

Waga ciężka
Łukasz Różański (8-0, 7 KO) pokonał Andreasa Csomora (Węgry, 18-19-2, 14 KO) w drugiej rundziej przez techniczny nokaut.

 

Waga superpółśrednia
Przemysław Zyśk (6-0, 3 KO) pokonał Kevina Ongenae (Belgia, 10-5-1, 1 KO) w drugiej rundzie przez nokaut.


Waga średnia
Fedir Cherkashyn (Ukraina, 8-0, 5 KO) pokonał Artema Karasewa (Rosja, 9-33-2, 7 KO) w pierwszej rundzie przez nokaut.

RH, Polsat Sport
Zapis relacji
Relacja zakończona

Dziękujemy, że byliście z nami!

Głowacki pokonał Radczenkę jednogłośnie na punkty (77:74, 77:74, 77:74). To 29. wygrana Polaka w karierze. Trzeba sobie powiedzieć jasno - ostatnie starcie uratowało całą galę w Nysie, która, mimo liczby nokautów, nie była porywająca.

W ósmej rundzie Ukrainiec kilka razy trafił Polaka prawym sierpem. Głowacki wkrótce zaznaczył swoją przewagę, dzięki lepszemu przygotowaniu kondycyjnemu. Radczenko stracił siły, uderzał niecelnie, a te parę celnych ciosów Głowackiego raczej przypieczętowało jego zwycięstwo. Czekamy na werdykt.

Siódmą rundę Głowacki zaczął agresywnie. Z nową energią. Po chwili jednak znów górę wzięła ostrożność. Ukrainiec powtarzał swój schemat - prawy bezpośredni i natychmiastowe wydłużenie dystansu. Można powiedzieć, że Radczenko dobrze odczytywał intencje Głowackiego. Finalnie jednak więcej ciosów na koncie zgromadził Polak.

W szóstej rundzie pięściarze trochę odpoczywali i powiedzmy sobie szczerze - mieli do tego pełne prawo. Widać też było, że nabrali do siebie dużego szacunku. Ostrożność, badanie gruntu - tak można podsumować tę odsłonę.

Bardzo wyrównana piąta runda. Cios za cios. Prawy bezpośredni Ukraińca i zaraz lewy sierpowy Polaka. A potem mieliśmy sensację - seria piekielnych ciosów Radczenki i... Głowacki leżał na deskach. Pojedynek był jednak kontynuowany i po chwili... to Polak o mało nie znokautował Ukraińca. "Runda roku" - podsumował tę odsłonę Andrzej Kostyra. I rzeczywiście, można powiedzieć, że te trzy minuty uratowały całą galę.

W czwartej rundzie Głowacki za długo czekał, a Radczenko wykorzystywał te chwile wahania. Był bardzo aktywny. Kilka ciosów na tułów mogło Polaka rzeczywiście zaboleć. W końcówce Głowacki jednak zmienił taktykę ataku. Dwa prawe proste i na łuku brwiowym Radczenki powstało małe rozcięcie. Mimo to, 30-latek nadal boksował bez respektu. Na sam koniec trafił jeszcze Głowackiego prawym prostym. Bardzo ciekawy pojedynek.

Trzecią rundę Ukrainiec raczej przegrał, ale znów zaprezentował się całkiem nieźle. Zapomniał o respekcie i kilka razy sięgnął głowy Głowackiego. Ten jednak wciąż miał wszystko pod kontrolą. To do tej pory najdłużej trwająca walka na gali. Czy Głowacki zdoła w końcu znokautować "pana od sparingów"?

Na początku drugiej rundy Radczenko kilka razy groźnie zaatakował, ale Głowacki świetnie jego ciosy sparował. Polak starał się obijać tułów, posłał też kilka silnych prostych. Ukrainiec w końcówce pokazał jednak sporo determinacji, sporo celnych uderzeń i trzeba przyznać, że druga odsłona była dużo bardziej wyrównana niż pierwsza.

Pojedynek od początku był dynamiczny, ale głównie ze strony Polaka. Głowacki wyprowadził kilka bardzo mocnych ciosów na tułów, skutecznie też unikał uderzeń Ukraińca. Radczenko nie chciał ryzykować bezpośredniej konfrontacji, starał się trzymać Polaka na dystans. I tak upłynęła nam pierwsza runda.

Obaj pięściarze w ringu. Przystępujemy do drugiego z dań głównych dzisiejszego wieczoru.

Siergiej Radczenko to były sparingpartner m.in. Władimira Kliczki i Krzysztofa Włodarczyka. Na zawodowym ringu stoczył jednak dopiero sześć walk, wszystkie wygrał, ale tylko jedną przez nokaut. Co ciekawe - to pierwszy pojedynek Ukraińca poza ojczyzną.

I przed nami ostatni pojedynek. Krzysztof Głowacki vs. Siergiej Radczenko. Czy tym razem emocje dopiszą?

Dalszego ciągu pojedynku jednak nie doczekaliśmy - Gadajew zgłosił problemy z barkiem. Walka została przerwana, a Włodarczyk dopisał sobie 54 zwycięstwo w zawodowej karierze.

W drugiej rundzie Polak zaczął używać swojego lewego sierpowego, z czasem objął kontrolę nad pojedynkiem, Gadajew stracił natomiast na aktywności. Zimna krew i antycypacja Włodarczyka sprawiły, że wygrał również drugą odsłonę walki.

"Diablo", jak przystało na długodystansowca, rozkręcał się powoli, choć publiczność żądała krwi. Z początku mieliśmy mało ciosów, zawodnicy wzajemnie się badali. Bardziej zdecydowany był Gadajew, nasz faworyt jedynie rywala "opukiwał". W końcówce zawodnicy trochę się obudzili, ale niewiele ciosów doszło do celu. Mimo wszystko - pierwsza runda dla Włodarczyka.

Pięściarze już w ringu. Tym razem liczymy na prawdziwe emocje. Zaczynamy!

Przed nami pierwsze z dań głównych na sobotniej gali. Krzysztof Włodarczyk vs. Adam Gadajew z Niemiec.

Nokaut. Pierwszy cios Stępnia i koniec. Polak zwykle szybko kończy, ale żeby już w połowie pierwszej rundy? Z początku walka przebiegała zupełnie bez kontaktów, ale gdy już się zaczęło, to od razu się skończyło. Raczej nie po to Mwakyembe jechał pół świata... Kibice raczej nie tego się spodziewali, oczekiwali show, a tu Stępień nawet się nie spocił. Cóż, jednak brawa dla naszego zawodnika - dopisał sobie właśnie ósme zwycięstwo i siódmy nokaut na zawodowym ringu.

Zaczynamy!

Czas na starcie Paweł Stępień vs. Benson Mwakyembe. Obaj pięściarze już w ringu.

Pozostały nam trzy walki - wszystkie na dystansie ośmiu rund:

Waga półciężka

Paweł Stępień (7-0, 6 KO) - Benson Mwakyembe (Tanzania, 11-3-1, 6 KO)

Waga juniorciężka

Krzysztof Włodarczyk (53-4-1, 37 KO) - Adam Gadajew (Niemcy, 17-14, 8 KO)

Krzysztof Głowacki (28-1, 18 KO) - Siergiej Radczenko (Ukraina, 6-0, 1 KO)

Lada chwila kolejne starcie: Paweł Stępień podejmie Bensona Mwakyembe z Tanzanii. Polak jest niepokonany, jego rywal ma na koncie już trzy porażki. Dla Mwakyembe to pierwsza walka w Polsce - do tej pory rywalizował głównie w Afryce, ale stoczył też dwa pojedynki w Rosji i jeden w Serbii.

I mamy trzeci nokaut! Różański zmasakrował rywala serią mocnych ciosów w głowę. Kondycja - słowo klucz, jeśli idzie o porażkę Węgra. Polak zanotował ósme zwycięstwo i siódmy nokaut na zawodowym ringu!

Z początku pierwsza runda była dość wyrównana. Węgier zadał nawet kilka groźnych ciosów. Ale im bliżej gongu, tym Csomor wyglądał gorzej kondycyjnie. Faworyt Różański może nie jakoś szczególnie, ale jednak przeważał. Te parę prostych mogło zrobić wrażenie.

Zaczynamy trzecią walkę - tym razem w wadze ciężkiej!

Czy niepokonany pogromca Alberta Sosnowskiego sprosta doświadczonemu Węgrowi i zbliży się do wymarzonego pojedynku z Krzysztofem Zimnochem? Walka jest zakontraktowana na sześć rund.

Następną walkę stoczą ze sobą Łukasz Różański i Andreas Csomor.

I koniec. Belg znokautowany. Zyśk dominował od początku, lepsze warunki fizyczne dały o sobie znać. Polak wykończył Ongenae serią mocnych uderzeń w tułów. "Nauczyciel" po upadku już się nie podniósł.

Pierwsza runda zdecydowanie dla Zyśka. Polak oddał kilka bardzo mocnych ciosów na tułów, świetnie operował lewym podbródkowym, można powiedzieć, że zapędził rywala w kozi róg. Belg nie był w stanie blokować tych wszystkich uderzeń.

Zaczynamy! Przed nami teoretycznie osiem rund.

Obaj panowie już w między linami. Czy niepokonany Zyśk dopisze szóste zwycięstwo na zawodowym ringu?

Przed nami druga walka - Przemysław Zyśk vs. Kevin Ongenae z Belgii.

I po walce. Nie minęła pierwsza runda, a Cherkashyn już znokautował Karasewa. Kilka sierpowych, kilka ciosów na tułów, dobra praca nóg i załatwione - Rosjanin leżał na deskach. Karasew z bilansem już 33 przegranych...

Zaczynamy!

Między linami jest już też niepokonany Fedir Cherkashyn.

Pięściarze wchodzą do ringu. Jako pierwszy - Artem Karasew.

Przed pierwszym gongiem polecamy zapoznać się z tekstem naszego eksperta Janusza Pindery:

Jeden nie doleciał, drugi się spóźnił

Na gali w Nysie wystąpi zobaczymy dwóch polskich, byłych mistrzów świata. Ale ich rywale nie prezentują mistrzowskich umiejętności. Krzysztof Głowacki miał walczyć z pochodzącym z Konga Manroyem Sadiki, ale pięściarza z Afryki zatrzymały problemy wizowe. Wiadomo było o nich wcześniej, ale naiwnie sądzono, że jakoś tam będzie.

Pierwszym starciem będzie czterorundowy pojedynek Ukraińca Fedira Cherkashyna z Rosjaninem Artemem Karasewem w wadze średniej.

Witamy w relacji na żywo z gali boksu zawodowego w Nysie!

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze