Kołtoń: Czeka nas 10 lat z ESA 37, czyli liczy się tylko kasa

Piłka nożna
Kołtoń: Czeka nas 10 lat z ESA 37, czyli liczy się tylko kasa
fot. PAP

Powrót do normalnego formatu rozgrywek wydawał się czymś oczywistym. Chciała tego Legia, Lech, PZPN... Tyle, że ESA 30 - a więc 2 rundy po 15 meczów - to byłoby 240 spotkań. Zdecydowanie za mało dla telewizji, przyzwyczajonych do 296 spotkań ESA 37. 18 drużyn w Ekstraklasie? Ato, to nie! Bo trzeba by się dzielić kasą na dwa kluby więcej. Więc klepnięto ESA 37 na kolejne lata!

Trwa właśnie 5 sezon z ESA 37. "Prowizorka" pozwoliła zarobić od telewizji zdecydowanie więcej pieniędzy. Ówczesny prezes Ekstraklasy Bogusław Biszof miał dobry pomysł marketingowy. Jednak też przyzwyczaił telewizje do prawie 300 meczów w sezonie, a więc ciężko byłoby się "cofnąć" do 240 spotkań, gdyby wróciła normalność w formacie 16-zespołowym. Dyskutowano format 18-zespołowy, ale gdy kluby usłyszały, że musiałby się dzielić z dwoma klubami więcej - nawet przy zdecydowanie większych pieniądzach z kontraktu TV - to powiedziały gremialnie nie.


Prowizorka na lata


Przyklepano format ESA 37 na kolejne lata! To już piąty sezon reformy, która wydawała się prowizorką. Tak naprawdę jest parodią prawdziwej reformy. Jednak pieniądz decyduje o tym, że będzie trwała przez 10 lat! 10 lat – to nie żart! Już przeżywamy piąty sezon ESA 37. Wiadomo, że będzie kolejny - 2018/2019. Następnie prawa telewizyjne zostaną sprzedane na lata 2019-2013, a więc cztery. Jak już będą sprzedane, nikt nie zdecyduje się na reformę. ESA 37 zostanie więc przez 10 lat!


Czuję się, jak w PRL-u - prowizorka najtrwalsza! Format szczególnie utrudnia życie najlepszym klubom, które muszą łączyć walkę o mistrzostwo Polski ze startem w europejskich pucharach. Polskie klubu startują już w końcu czerwca, na początku lipca. Muszą w rundach wstępnych zagrać cztery razy, a więc 8 meczów. Przy awansie do Ligi Mistrzów lub Ligi Europy, pula meczów w międzynarodowym towarzystwie wzrasta jesienią do 14! To horrendalna liczba, nawet dla najsilniejszych polskich drużyn - finansowo i tym samym kadrowo. Nawet Legii pucharowe obciążenie nie służyło. Lech Poznań zdobył mistrzostwo w 2015, Piast Gliwice mógł wywalczyć tytuł w 2016, a Jagiellonia Białystok do ostatniej sekundy miała szansę na 1. miejsce w Ekstraklasie w 2017 roku.

 

Tylko kasa, a gdzie w tym wszystkim sport?


Poprzedni prezes Legii, Bogusław Leśnodorski wyraźnie wypowiedział się przeciwko ESA 37. W podobnym duchu można znaleźć wywiady z Karolem Klimczakiem z Lecha. O normalności mówił również prezes PZPN, Zbigniew Boniek. Okazuje się, że nastroje w klubach Ekstraklasy najlepiej znają Marcin Animucki i Marcin Stefański, pracownicy tejże Ekstraklasy. Animuckiemu zdarzało się pokrzykiwać, ile to jeszcze będzie trwała ESA 37. I trwa, pytanie, po co... Dla kasy, dla kasy...


Poza większymi wpływami z praw telewizyjnych nie udało się zrealizować żadnego z celów o których mówiło się przy wprowadzaniu „reformy”. Poziom ligi nie tylko się nie podniósł, ale zdaniem kibiców obniżył. Frekwencja na nowoczesnych już w większości stadionach również nie rośnie (jeśli już takie wzrosty są to wynikają np. z powrotu Górnika do Ekstraklasy), a w wielu przypadkach nawet spada. Nie pomaga w jej podwyższaniu też rozgrywanie kolejek w środku tygodnia oraz np. meczów co trzy dni w połowie grudnia, a takie są konsekwencje przeładowanego terminarza. I wreszcie argument, który pojawiał się najczęściej - większa liczba spotkań w sezonie (na wzór lig zagranicznych) pozwoli polskim klubom lepiej przygotować się do walki w europejskich pucharach. Grania co trzy dni. Nic z tego. Na 27 startów polskich klubów o Ligę Europy po reformie Michela Platiniego - ścieżką Ligi Europy - udało się przebić tylko 2 razy (dwa razy Legia - najpierw w sezonie 2011/2012, a później w cyklu rozgrywek 2015/2016)! To jest prawdziwy wymiar poziomu ligi w Polsce. Na 36 startów o Ligę Mistrzów i Ligę Europy w dobie reformy Platiniego, udało się 8 razy zagrać jesienią w międzynarodowej rywalizacji. I ESA37 nic tutaj nie poprawiła. A wkrótce będzie jeszcze trudniej…


Zmiany w 1. Lidze i Pucharze Polski


Zbigniewowi Bońkowi udało się w tym tygodni wiele przeforsować. Zmienił Puchar Polski na jeszcze atrakcyjniejszy format - od 1/32 aż do finału będą pojedyncze mecze (z ewentualną dogrywką i karnymi). W stawce 64 zespołów znajdzie się 16 drużyn Ekstraklasy, 18 z 1. ligi, 14 z 2., a także 16 mistrzów wojewódzkich. Jedyny przywilej przy losowaniu będzie w 1/32 - dla czterech drużyn reprezentujących Polskę w Europie: nie będą mogły na siebie trafić, ale tylko w 1/32. Udało się przeforsować trzeciego spadkowicza z Ekstraklasy (który zresztą otrzyma "poduszkę finansową" - 65 procent pieniędzy z kontraktu telewizyjnego na pierwszy sezon w 1. lidze). Oznacza to, że z 1. ligi będą awansowały 2 drużyny bezpośrednio, a 3 w barażu (baraż w bardzo atrakcyjnej formule - 3 z 6, 4 z 5 na boisku drużyny wyżej w tabeli, a później finał – też na boisku drużyny, która skończy na wyższym miejscu sezon zasadniczy). Boniek zaostrzy proces licencyjny - szczególnie, jeśli chodzi o infrastrukturę. Nie powtórzy się sytuacja z Sandecją Nowy Sącz, który cały obecny sezon gra w Niecieczy, a jeśli zostanie w Ekstraklasie, to będzie grała również w następnym. 80 kilometrów od domu...


Trenerzy przeciwni. Kluby nie słuchają


Tyle, że zabrakło strategii rozwoju Ekstraklasy - w oparciu o 18 ośrodków. Pisałem o wypłatach na klub przy nowym kontrakcie telewizyjnym. Średnia przy 200 milionach za roczny kontrakt TV - 15,6 mln na klub, przy 250 - 16,66, przy 300 - 21,8. To wyliczenia przy lidze 16 zespołowej. Przy 18-drużynowej stawce byłby to pieniądze trochę mniejsze - o 1,7 mln, 2 mln, 2,4 mln... Na tyle mniejsze, że po co normalność, jak może trwać ESA 37... Co z tego, że trenerzy – jak jeden mąż - mówią, iż to błąd. Na słynnej naradzie PZPN na Stadionie Narodowym - w kwietniu 2017 roku - nie było szkoleniowca, który nie wyraziłby wątpliwości. Związanych z obciążeniem terminami, ale i ciągłą presją. - Jak wprowadzać młodych polskich piłkarzy? – gremialnie dopytywali się Czesław Michniewicz, Michał Probierz, Jacek Magiera.


Dla właścicieli klubów to żaden argument. W 10 klubach Ekstraklasy jest co najmniej 10 obcokrajowców - w niektórych 15, 16, 17! Hulaj dusza, piekła nie ma...

Roman Kołtoń, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze