Maciej Turski: Walka mistrzowska przychodzi po dwóch błyskawicznych zwycięstwach. Myślisz, że właśnie to było decydującym czynnikiem w przyznaniu ci walki o pas mistrzowski?

Michał Andryszak: Na pewno to jeden z powodów, ale skoro walka Mariusza Pudzianowskiego z Karolem Bedorfem została przesunięta, a miał to być drugi eliminator do pasa, to pojedynek mistrzowski zostałby mocno odłożony w czasie. Myślę, że KSW nie może sobie pozwolić na taką długą przerwę od mistrza, zwłaszcza że jest kandydat! Szkoda czasu.

Do KSW wszedłeś z przytupem, ale też dość niespodziewanie, bo wszedłeś niemal w ostatniej chwili na zastępstwo do walki z Michałem Kitą. Później szybko rozprawiłeś się z byłym mistrzem Fernando Rodriguesem Jr. Spodziewałeś się, że ta przygoda w KSW będzie rozwijała się w takim tempie?

Najlepsze rzeczy zawsze przydarzają się przypadkiem. Nie planowałem takiego długiego pobytu tutaj, ale jestem i ta przygoda się fajnie rozwija.

Nie planowałeś długiego pobytu, bo spodziewałeś się ofert od innych organizacji czy po prostu walka z Michałem Kitą zapewniła ci dobre pieniądze?

Walka pojawiła się nagle i wydawało mi się, że jak szybko przyszedłem, tak szybko odejdę. Wszystko się natomiast fajnie rozwinęło, pojawiła się kolejna walka i oferta, a w KSW - nowa twarz i świeżość.

Po ewentualnym zwycięstwie zmierzysz się prawdopodobnie ze zwycięzcą starcia Bedorf - Pudzianowski. Faworytem z pewnością będzie Karol, który mówił wielokrotnie, że nie chce doprowadzać do starcia z tobą i on będzie tego unikał. Jakie jest twoje zdanie?

Traktuję to sportowo, ale może nie wybiegajmy aż tak daleko. Najpierw ja muszę zdobyć pas, Karol musi zwyciężyć, a do tych walk musi dojść. Przygotowania są ciężkie, więc wszystko się może wydarzyć.

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.