Na igrzyskach olimpijskich w Vancouver (2010) i Soczi (2014) zdobywaliśmy po sześć medali, a według tezy postawionej w Studio Pjongczang były to wyniki nieco na wyrost. W tym roku powiodło nam się nieco gorzej, a na naszym koncie są wyłącznie krążki skoczków: złoto Kamila Stocha oraz brąz drużynowy ze skoczni dużej.
 
Gdy ktoś wróci do igrzysk olimpijskich w Pjongczangu po latach, nie będzie patrzył na warunki, które panowały w Korei Południowej, lecz klasyfikację medalową - przyznał prowadzący Przemysław Iwańczyk. Według byłego olimpijczyka z Vancouver w short tracku, Jakuba Jaworskiego bilans Polski w tegorocznych IO, a więc medale złoty i brązowy oddają niejako miejsce, w którym znalazły się polskie sporty zimowe.
 
- Moim zdaniem w 2010 i 2014 roku były to zdobycze na wyrost. Złoty medal Zbigniewa Bródki był zaskoczeniem. Niektóre krążki zdobywaliśmy dzięki szczęściu... Wydaje mi się, że w Pjongczangu zdobyliśmy ilość medali, w jaką celowano przed rozpoczęciem rywalizacji. To miały być dwa, trzy medale. Szkoda, że chłopakom nie wyszło na mniejszej skoczni... Są natomiast dyscypliny, gdzie zdobycie medalu uzależnione jest od szczęścia, na przykład short track. Zawodnicy, którzy zdobywali medale na 1500 m odpadali już w pierwszych biegach eliminacyjnych innego dystansu. Możemy być więc szczęśliwi, że poprzednie wyjazdy olimpijskie Polacy kończyli ponad stan, a więc statystycznie zdobywaliśmy więcej medali niż powinniśmy. Wydaje mi się, że w Pjongczangu jest to odwzorowanie stanu polskiego sportu, a więc właśnie dwa, trzy medale.
 
Niezwykle bliskie trzeciego medalu dla Polski były nasze biathlonistki w składzie Monika Hojnisz, Magdalena Gwizdoń, Krystyna Guzik i Weronika Nowakowska, które na ostatniej prostej przegrały walkę o podium w czwartkowej rywalizacji drużynowej 4x6 km. Polki były na prowadzeniu, gdy na trasie jako ostatnia z naszego zespołu pojawiła się uznawana za najmocniejsze ogniwo Nowakowska. Prawdopodobnie ostatni występ na olimpiadzie w karierze 31-letniej zawodniczce się nie udał. Wprawdzie nie musiała pokonywać karnej rundy, ale aż pięciokrotnie dobierała amunicję. Ostatecznie do triumfatorek Biało-Czerwone straciły 43,6 s i zakończyły rywalizację na siódmym miejscu.