Na boisko w Hali Mistrzów we Włocławku wszedł na 11 sekund przed przerwą. Od razu był bliski odnotowania asysty, ale Przemysław Zamojski, który otrzymał od niego piłkę wyprowadzaną z autu, spudłował spod samego kosza.

 

20-letni Ponitka w drugiej połowie grał jeszcze całe 10 minut. W tym czasie zdobył pięć punktów, trafiając dwa z trzech rzutów za dwa punkty, jeden z dwóch wolnych i pudłując w jedynej próbie za trzy. Miał także zbiórkę, przechwyt i dwie straty. Pokazał, że jest zawodnikiem grającym odważnie, bez kompleksów. - Debiut w reprezentacji to niesamowite uczucie. Cieszę się, że dostałem szansę, dziękuję trenerowi i kolegom z drużyny. Mam nadzieję, że mój występ został dobrze odebrany. Dałem z siebie wszystko. Myślę, że to zaprocentuje w przyszłości – przyznał po spotkaniu.

 

Był to historyczny moment dla reprezentacji Polski koszykarzy, gdyż po raz pierwszy w drużynie narodowej wystąpili obok siebie bracia. - Miło, że również w ten sposób tworzymy historię, że nazwisko Ponitka jest w koszykówce polskiej coraz bardziej znane. Mam nadzieję, że będziemy razem w kadrze jak najdłużej. Jest jeszcze trzeci brat. Może kiedyś też dołączy – zauważył Marcel Ponitka.

 

Jego starszy o cztery lata brat Mateusz, występujący na co dzień w lidze hiszpańskiej w Iberostarze Teneryfa, tradycyjnie był w piątek jednym z wyróżniających się zawodników drużyny trenera Mike’a Taylora. Uzyskał najwyższy w meczu wskaźnik efektywności gry – 25. W 17 minut zdobył 15 punktów (6/6 za dwa, 3/3 z wolnych, jedyne pudło z dystansu), miał siedem zbiórek, trzy asysty, dwa przechwyty i stratę.

 

Ponitkowie obok siebie grali w tym meczu tylko kilkanaście sekund. Marcelowi, jak przyznał, taka sytuacja bardziej odpowiada. - Myślę, że jednak lepiej jak gramy osobno. Mateusz jest liderem zespołu, daje punkty, zbiórki, asysty. Ja cieszę się, że dostałem szansę pokazania się, że miałem trochę więcej piłki w rękach – zaznaczył.

 

Pochodzący z Ostrowa Wielkopolskiego utalentowani bracia w rozgrywkach 2015/16 ekstraklasy występowali w zespole Stelmetu BC Zielona Góra, który zdobył mistrzostwo Polski. Od dwóch sezonów Marcel jest zawodnikiem Asseco Gdynia. We wrześniu 2017 roku przez dwa tygodnie trenował z drużyną mistrza Euroligi Fenerbahce Stambuł. Nie chce jednak wypowiadać się teraz o swojej przyszłości.

 

- W tej chwili skupiamy się na meczach, szczególnie tym najbliższym z Węgrami, bardzo ważnym dla naszej pozycji w eliminacjach mistrzostw świata. Każde spotkanie jest kluczowe, każde trzeba wygrać. Musimy przystąpić do niego w pełnym skupieniu i dać z siebie wszystko – zakończył najmłodszy obecnie gracz reprezentacji.

 

Mecz Węgry – Polska w czwartej kolejce eliminacji MŚ w europejskiej grupie C odbędzie się w poniedziałek w Szombathely. Początek o godz. 20:00.