Bednarek: Mam bardzo duży niedosyt

Inne
Bednarek: Mam bardzo duży niedosyt
fot. PAP

Sylwester Bednarek otarł się o medal halowych mistrzostw świata w Birmingham i czuje spory niedosyt. W czwartek wystarczyło skoczyć wzwyż 2,29, by stanąć na najniższym stopniu podium. „W pierwszej próbie byłem bardzo blisko” – przyznał zawodnik RKS Łódź.

Złoty medal rezultatem 2,36 zdobył Rosjanin Danił Łysenko występujący pod neutralną flagą, srebrny trenowany przez polskiego szkoleniowca Stanisława Szczyrbę Katarczyk Mutaz Essa Barshim - 2,33, a brązowy pochodzący z Polski, ale reprezentujący Niemcy Mateusz Przybyłko - 2,29.

W konkursie udział wzięło tylko 11 zawodników, z których zaledwie pięciu uporało się z wysokością 2,25. Bednarek, mający trzeci w tym sezonie wynik na świecie – 2,33, zaczął od strącenia poprzeczki na 2,20, w drugiej próbie musnął ją łydką, następnie 2,25 zaliczył za pierwszym razem, ale 2,29 nie dał już rady. A gdyby pokonał...

„... to byłby brązowy medal. Niedosyt mam bardzo duży. Nowa koncepcja tych zawodów była fajna. Wszystko bardzo szybko się działo. Ci, co mieli skoczyć 2,29 zrobili to w pierwszych próbach, a potem zostało trzech zawodników i nagle trzeba było oddawać skok za skokiem. Chciałem dołożyć w kolejnych podejściach, ale się nie udało” – powiedział podopieczny Michała Lićwinki.

Bednarek debiutował w halowych mistrzostwach świata. Konkurs, rozgrywany w nowym formacie sprawił, że wszystko działo się bardzo szybko. Na środku hali rozstawiono dwa zeskoki. Na jednym rywalizowali mężczyźni, na drugim kobiety. Kolejnym próbom towarzyszyła muzyka, a na bieżni w tym czasie nic się nie działo. Kibice mogli zatem w pełni skupić się wyłącznie na skoku wzwyż.

„To fajny format rozgrywania zawodów, bo jednak nasze konkursy są zawsze trudne. My przeszkadzamy biegom, a one nam. Muzyka, dobra publiczność i naprawdę fajnie wyszło” - ocenił.

Nowością była również bliskość trenera. Szkoleniowcy zostali wpuszczeni na płytę hali i siedzieli tuż za zawodnikami.

„To rozwiązanie bardzo mi się to podobało. Trener dobrze wtedy widzi. Wprawdzie lepiej by było, gdyby Michał mógł być z drugiej strony, bo lepiej wtedy, by mógł obserwować jak biegam łuk, ale i tak jest bardzo fajnie. Wtedy od razu może coś podpowiedzieć, zareagować” – wyjaśnił Bednarek.

Ostatnie dni przed wylotem do Birmingham spędzili wraz z trenerem w Spale.

„A tam bieżnia jest położona na deskach, co amortyzuje. Tu było twardo. Noga nie chciała mi do przodu wędrować, by ją zablokować. Dawałem ją lekko pod siebie i zamiast w górę, leciałem w poprzeczkę. Na rozgrzewce nie czułem się najlepiej. Potem się trochę rozkręciłem, a pierwsza próba na 2,29 dała mi nadzieję, że w drugiej powinno pójść. Chciałem mocniej wyjść w górę, a zostałem z tyłu” – relacjonował.

Teraz Bednarek zapowiedział jeszcze intensywniejsze treningi – zwłaszcza pod kątem techniki. Już 19 marca leci wraz z trenerem na zgrupowanie do RPA.

„Niewykorzystane szanse mszczą się dwukrotnie, także będę musiał uważać latem i mocniej potrenować,, przygotować się jeszcze lepiej. Jesteśmy teraz cały czas w treningu i głównie szykujemy się do mistrzostw Europy w Berlinie” - zaznaczył.

Żal mu tylko tego, że akurat w halowych mistrzostwach świata wyszedł mu najsłabszy konkurs w sezonie. „Bo na mityngach zawsze kończyłem w pierwszej trójce” – przypomniał.

Złoty medal w konkursie kobiet zdobyła występująca pod neutralną flagą Rosjanka Marija Lasickiene - 2,01, a w ostatnim tego dnia finale - biegu na 3000 m zwyciężyła Etiopka Genzebe Dibaba - 8.45,05.

RM, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze