Kowaliow i Biwoł w rolach głównych? Zobaczymy!

Sporty walki

Już w sobotę, w Madison Square Garden Theater, kibice zobaczą nie jedną, ale dwie walki o tytuł mistrza świata wagi półciężkiej - Siergieja Kowaliowa (31-2, 27 KO) z Igorem Michałkinem (21-1, 9 KO) w obronie pasa WBO oraz także broniącego tytułu Dmitrij Biwoła (12-0, 10 KO) z Kubańczykiem Sullivanem Barrerą (21-1, 14 KO). Czy jest to zapowiedź walki Kowaliow – Biwoł? Oby... ale raczej nie za szybko. Transmisja z obu walk na antenie Polsat Sport.

Przynajmniej w założeniu promującej galę w Nowym Jorku  firmy Main Events tym właśnie  głownym wydarzeniem soboty ma być walka Rosyjskiego Krushera, byłego posiadacza aż trzech mistrzowskich pasów wagi półciężkiej. Tak było w założeniu, bo dla obserwatotów tego co się się w licie tej kategorii wagowej walka  Biwoła budzi na pewno większe zainteresowanie. Nie tylko dlatego, że rywal Kowaliowa  - podobnie jak ostatnio biojącym się z nim Szabrański ma być tylko „wypełniaczem ringu” - w kasynach Newady „Krusher” jest faworytem w stosunku aż 10 do 1. Nawet wypowiedzi Michałkina zdają się sugerować, że wie, co go czeka. „Znam styl Kowaliowa i wiem, że będzie robił to, co zawsze – atakował, będzie chciał mnie znokautwać. Jestem na to przygotowany. Zawsze marzyłem, żeby walczyć w Madison Square Garden i przed moimi rodakami w Ameryce” – mówił Michałkin. Sam Krusher, choć wie, że się od niego wymaga promocji, nie lubi sztucznie podgrzewać atmosfery. „Słyszę, że on ma ma być łatwym rywalem. Zobaczymy” – powiedział Kowaliow na otwartym treningu.

 

Biwoł, choć ma tylko dwanaście zawodowych walk, jest uznawany przez wielu jako przyszłość tej kategorii wagowej bo ma talent  i  potężnego promotora (Andrey Riabiński, szef World of Boxing). Do tego dochodzi wyjątkowo – jak na zawodowe doświadczenie – kontrolowany, polegający na bardzo precyzyjnych ciosach styl walki Biwoła i wiadomo dlaczego tak optymistycznie wygląda przyszłość 28-latka. Barrera, który przegrał tylko raz i to nie z byle kim, bo z Andre Wardem, będzie w tej walce wierzył w swoją stalową szczękę i  lewy prosty. I oczywiście liczył na to, że dojdzie celu jeden z mających nokautującą siłę ciosów z prawej ręki. Dmitrij  zdaje sobie z tego sprawę „Wiem, że to dla mnie wielka, bardzo ciężka walka i bardzo się z tego cieszę, bo ...ciężko trenowałem.  Barrera jest twardym, wymagającym rywalem, ale kibice przekonają się kim jestem. Po tej walce, chcę następnych pasów – wszystko jedno, czy będą to pasy Kowaliowa czy Stevensona” – skomentował Biwoł. 

Przemek Garczarczyk, Polsat Sport
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze

Przeczytaj koniecznie