HMŚ Birmingham 2018: Metoda Małysza pomogła Krzewinie w awansie

Lekkoatletyka
HMŚ Birmingham 2018: Metoda Małysza pomogła Krzewinie w awansie
fot. PAP

Wszyscy uczestnicy halowych lekkoatletycznych mistrzostw świata narzekają na panujące w obiekcie zimno. Zawodnicy mają trudności z rozgrzewką. Sposób znalazł na to Jakub Krzewina, który poszedł śladami... skoczka narciarskiego Adama Małysza.

"Psycholog Jan Blecharz, który jest tu z nami, powiedział mi ciekawostkę o Małyszu z mistrzostw świata w Lahti. Wjeżdżali na górę skoczni, wszyscy byli w kombinezonach, a Adam jako jedyny wziął ocieplacz. Dzięki temu tak nie wymarzł i był znacznie lepszy od rywali po pierwszej serii. To samo zrobiłem ja. Do szatni wziąłem puchową kurtkę i czapkę. Wszyscy się na mnie dziwnie patrzyli, ale jak wyszliśmy na halę, to wszyscy tylko krzyczeli, że jest zimno, a mi było ciepło" – powiedział Krzewina, który w piątek awansował do półfinału biegu na 400 m.

 

Panujący w hali chłód jest najbardziej kłopotliwy dla sprinterów, którzy znacznie lepsze rezultaty osiągają przy wysokich temperaturach.

"To dla nas bardzo duży problem. Bierze się to też stąd, że musimy się rozebrać już 15 minut przed biegiem. Jak wiadomo to dla sprintu nie są najlepsze warunki. Czułam się jak na jakimś wczesnowiosennym lub późnojesiennym mityngu, kiedy jakoś siłą woli trzeba utrzymywać ciepło" – skarżyła się startująca na 60 m Anna Kiełbasińska.

 

Jej zdanie podzieliła koleżanka z bieżni Ewa Swoboda. Rekordzistka świata juniorek na tym dystansie miała na sobie pięć warstw ubrania.

"Ale na półfinał ubiorę się jeszcze cieplej. Zanim dotrzemy na bieżnię, przechodzimy przez kilka przeciągów. Wszędzie wieje, w hali rozgrzewkowej też jest zimno. Trudno się w jakikolwiek sposób rozgrzać" – mówiła.

 

Obie sprinterki poradziły sobie z zimnem i awansowały do wieczornego półfinału. Podobnie jak 400-metowcy.

 

"Temperatura nie jest korzystna, obiekt jest wychłodzony i ciężko ciepło utrzymać. Przy wejściu w bloki mięśnie nie są dogrzane, ale każdy ma ten sam problem" – podkreślił Rafał Omelko.

 

Niezadowolenia z tego powodu nie kryła też Justyna Święty-Ersetic. "Na takich zawodach powinno to być jednak przygotowane na najwyższym poziomie, także zapewniona powinna być odpowiednia temperatura do startu. Jest po prostu zimno, to utrudnia bieganie i powoduje, że znacznie łatwiej o kontuzję" – tłumaczyła.

 

W Birmingham zimno jest też poza halą. Miasto jest niemal sparaliżowane. W czwartek wieczorem spadł śnieg, zamknięto szkoły, samochody nie mają zimowych opon, co sprawia, że poruszają się z prędkością ok. 20 km/h. Trudno złapać taksówkę, bo kierowcy nie wyjechali na miasto. Autobusy mają znaczne opóźnienia.

 

"Z powodu złych warunków atmosferycznych na trybuny nie dotarli kibice" – można przeczytać w oficjalnym komunikacie organizatorów. Na sesji przedpołudniowej miało być zajętych ok. 70 procent miejsc, ale trybuny raczej świeciły pustkami.

kl, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze