Beniaminek Nice 1 ligi solidnie przepracował okres przygotowawczy, będąc m.in. na obozie w Turcji. - Jesteśmy zadowoleni z pracy jaką wykonaliśmy. Był to bardzo owocny i pracowity okres, który wykorzystaliśmy maksymalnie. Czekamy teraz na mecze ligowe, aby to spożytkować. Miejmy nadzieję, że to co wypracowaliśmy przełoży się na efekty w postaci zwycięstw – stwierdził Papszun w rozmowie z Raków TV.

Ekipa czerwono-niebieskich nie mogła zagrać w ubiegłym tygodniu swojego spotkania w Chojnicach z Chojniczanką ze względu na panujące wówczas mrozy. Podobny los spotkał GKS Katowice, którego starcie w Niepołomicach z Puszczą zostało przełożone na inny termin. Szkoleniowiec częstochowskiego zespołu przyznaje, że jego team był gotowy na tamten mecz. - Tak. Zdecydowanie tak. Byliśmy już na to gotowi, żeby grać, mimo tego że mieliśmy swoje problemy zdrowotne. Jednak kadra na tym poziomie chyba w każdym klubie nie liczy jedenastu zawodników, a dużo więcej. U nas też jest podobnie i ci piłkarze, którzy byli zdrowi, byli gotowi, żeby grać. Stało się inaczej. Pogoda uniemożliwiła to spotkanie, więc musimy czekać do meczu z Katowicami aż tę rundę zaczniemy. Jesteśmy już głodni tej ligi i chcemy grać – zaznaczył.

W przerwie zimowej do kadry Rakowa dołączyło wielu nowych zawodników z reprezentantem Polski, Mateuszem Zacharą na czele. Czy zdążyli już zaaklimatyzować się w drużynie? - Oczywiście doszło wielu zawodników, ale też podobna grupa odeszła, więc bilans wyszedł praktycznie na zero, bo trzeba dodać jeszcze urazy, poważniejsze kwestie zdrowotne, toteż ta kadra zachowała status quo. Jeżeli chodzi o tych nowych zawodników, to mogę ocenić ich w samych pozytywach. Przede wszystkim ich podejście, zaangażowanie, ale też wkomponowanie się do zespołu. Mam tu na myśli kwestie związane z szatnią, funkcjonowaniem w klubie, ale działaniach boiskowych i to cieszy. Oczywiście to wszystko zweryfikują boiska ligowe, zamiast sparingów i treningów. Wtedy będziemy wiedzieć czy te transfery były udane, czy gdzieś chybiliśmy – przyznał Papszun.

Pierwszym ligowym rywalem Rakowa w tym roku będzie GKS Katowice. Oba zespoły znają się bardzo dobrze, wielokrotnie obserwując siebie nawzajem podczas przygotowań do piłkarskiej wiosny. - Dzisiaj to jest standardem, że analizuje się zespoły z którymi się gra, natomiast wiadomo, że to jest pierwszy mecz ligowy i nie ma takich właściwych materiałów, bo sparingi to nie to samo. Gra wtedy duża liczba zawodników, są rotacje, próbowanie różnych systemów, działań taktycznych, więc nie można ściślej się oprzeć na tych grach kontrolnych. Zawsze jednak lepiej wiedzieć niż nie wiedzieć – rzekł opiekun RKS-u.

W pierwszym starciu obu drużyn w Częstochowie lepsi okazali się zawodnicy ze stolicy Górnego Śląska, którzy wygrali 3:1. Trener Papszun doskonale pamięta to spotkanie, bowiem jego zespół był stroną przeważającą. - Zadra jest. Byliśmy rozgoryczeni po tamtym meczu nie tylko wynikiem, ale też kwestiami sędziowskimi. Byliśmy źli na sposób prowadzenia meczu przez sędziego, ale też na swoje błędy, których mogliśmy uniknąć i ten wynik mógł być zupełnie inny. To już za nami. Teraz jest szansa, żeby się zrewanżować i tak do tego podejdziemy – powiedział Papszun.

Transmisja meczu GKS Katowice – Raków Częstochowa w Polsacie Sport w sobotę 10 marca o godzinie 17:30.