Amerykanin jest idealnym przykładem, że w życiu nie ma rzeczy niemożliwych. Od początku nie miał łatwo, gdyż jego lewe przedramię wyrastało zaledwie o kilka centymetrów poza łokieć. Na skutek twardego wychowania przez matkę nigdy się nad sobą nie użalał, tylko starał się realizować swoje pasje. Szybko zainteresował się sportem - głównie grami drużynowymi - ale w szkole średniej trafił na zapasy. Tak zaczęła się jego przygoda ze sztukami walk, która trwa do dzisiaj.

Na jego walkach nie można się nudzić, bo 11 z 15 kończyło się przed czasem. Jedynej porażki doznał z rąk Justina Gaethje, czyli czołowego zawodnika wagi lekkiej UFC!

 

Po zwycięstwie z Tomem Marcellino w październiku 2015 roku Newell postanowił zakończyć karierę, ale koniec końców po ponad dwóch latach wrócił do klatki. Na gali LFA 35 skrzyżował rękawice z Sonnym Luque. I po raz kolejny wygrał, po raz kolejny przez poddanie, po raz kolejny w pierwszej rundzie...



Newell czuje się mocny, a po walce przyznał, że chciałby otrzymać szansę w UFC. Na razie wiemy tylko tyle, że sternik największej organizacji MMA na świecie Dana White jeszcze jakiś czas temu nie był przekonany co do takiego pomysłu. - Trudno walczyć z zawodnikami, którzy mają dwie ręce. Tutaj są sami najlepsi. Czy Komisja Stanu Nevada pozwoli mu walczyć? Czy Komisja Stanu California pozwoli mu walczyć? Nie wiem, ale walka z jedną ręką jest dla mnie szaleństwem - mówił w 2013 roku.

Z drugiej strony White przekonywał, że w UFC nigdy nie dojdzie do walk kobiet, a jak jest dzisiaj, wszyscy wiemy...