Śląsk w rundzie wiosennej jeszcze nie wygrał meczu i w tabeli zajmuje 11. miejsce. Wrocławianie zachowali jeszcze iluzoryczne szanse na grupę mistrzowską, do której tracą dziewięć punktów, ale w klubie z Oporowskiej bardziej wszyscy patrzą w dół tabeli, bo od strefy spadkowej dzielą ich tylko cztery oczka.

 

„Wiemy, w jakim jesteśmy miejscu i ważne jest, aby nie doszło do takiej sytuacji, jak w końcówce poprzedniego sezonu, kiedy niemal do samego końca biliśmy się o utrzymanie w ekstraklasie” – przyznał Dankowski, który w poprzedniej kolejce w pojedynku z Wisłą Kraków (1:3) zagrał pierwszy raz w tym sezonie po wcześniejszej kontuzji zerwania więzadeł.

 

„Po kontuzji jeszcze nie miałem okazji zagrać pełne 90 minut. Jestem gotowy do gry od pierwszej do ostatniej minuty, ale nie wiem jeszcze na jakim poziomie byłaby to gra. Miejsce w składzie nigdy nie czeka i będę musiał sobie na nie zapracować. Najważniejsze jest jednak dobro drużyny” – dodał.

 

Trener wrocławskiego zespołu Tadeusz Pawłowski również mówił o trudnej sytuacji w tabeli i czekającej go walce. „W dolnej ósemce trzeba umieć grać. Nasza liga jest bardzo fizyczna, a tam dochodzi jeszcze więcej walki. Tymczasem większość naszych piłkarzy nigdy nie grała o utrzymanie. Mamy piłkarzy z nazwiskami, z przeszłością w świetnych klubach, ale trzeba też patrzeć w metrykę. Poza tym niektórym z nich kończą się kontrakty i trzeba wybrać tych, którzy będą umierać za Śląsk” – skomentował szkoleniowiec.

 

Tradycyjnie drużyna z Dolnego Śląska ma problemy kadrowe. W ostatnim meczu z Wisłą Kraków z powodu zapalenia płuc nie mógł grać Marcin Rybak i w niedzielę najprawdopodobniej ponownie go zabraknie. Do treningów wrócił Jakub Kosecki, ale Pawłowski nie ukrywał, że skrzydłowy nie jest gotowy do walki.

 

„On może dać dużo zespołowi, ale tylko wtedy, kiedy jest dobrze przygotowany fizycznie. Tymczasem od okresu przygotowawczego miał może z 10 treningów. Ostatni tydzień ćwiczył z nami, ale to jeszcze za mało, aby pomóc zespołowi przez 90 minut” – wyjaśnił.

 

Pod znakiem zapytania stoi również występ Mariusza Pawelca, który miał problemy z przywodzicielem. Trener Śląska cieszył się jednak, bo na czwartkowym treningu miał do dyspozycji 25 piłkarzy, co już dawno się nie zdarzyło. „To sporo, chociaż wiadomo, że dla niektórych był to piąty, czy szósty trening od okresu przygotowawczego. Oni nie są gotowi na pełne 90 minut, ale może w pewnej części meczu nam chociaż pomogą” – dopowiedział.

 

Mówiąc o niedzielnym rywalu trener Śląska zwrócił uwagę, że to zespół mający bardzo szybkich skrzydłowych. „Myślę, że nie przyjadą atakować, ale raczej liczyć na kontry i dośrodkowania. Zagrają o to, aby już na 200 procent zapewnić sobie miejsce w górnej ósemce” – podsumował Pawłowski.

 

Wisła ma 42 punkty i zajmuje aktualnie piąte miejsce w tabeli ekstraklasy. Nad dziewiątą Arką Gdynia ma pięć oczek przewagi i jest bardzo blisko zapewnienia sobie miejsca w grupie mistrzowskiej po zasadniczej części sezonu.

 

Początek meczu Śląsk – Wisła w niedzielę o godz. 15.30.