Ekstraklasa: Cracovia zwycięska, Śląsk nie dał rady Wiśle

Piłka nożna
Ekstraklasa: Cracovia zwycięska, Śląsk nie dał rady Wiśle
fot. PAP

Śląsk nadal pozostaje bez zwycięstwa w rundzie wiosennej. W pierwszej połowie groźniejsza była Wisła, ale po przerwie przeważali gospodarze, mieli więcej sytuacji bramkowych i po końcowym gwizdku mogli czuć niedosyt z remisu.

Początek meczu wskazywał, że warunki na boisku będzie dyktowała Wisła. Goście śmiało ruszyli do ataku od pierwszej minuty i z dużą łatwością przedostawali się pod pole karne gospodarzy. Bardzo aktywny był Giorgi Merebaszwili i to on pierwszy sprawdził czujność Jakuba Słowika, ale bramkarz Śląska wybił piłkę na rzut rożny. Po dośrodkowaniu z boku boiska najwyżej do piłki wyskoczył Alan Uryga, lecz minimalnie przestrzelił. Od tego momentu spotkanie zaczęło się wyrównywać i także Śląsk potrafił przedostać się w obręb pola karnego gości.

Obie ekipy, zmuszone do ataku pozycyjnego, miały duże problemy z wypracowaniem pozycji strzeleckiej i dlatego najwięcej w polu karnym czy to jednej, czy drugiej drużyny działo się po stałych fragmentach gry lub kontratakach.

Im było bliżej końca pierwszej połowy, tym coraz lepiej wyglądały akcje Śląska. Wtedy jednak ponownie pokazał się Marebaszwili. Skrzydłowy Wisły zdecydował się na indywidualną akcję, którą faulem przerwał Tim Rieder. A ponieważ wszystko się działo w polu karnym, sędzia podyktował "jedenastkę", którą na gola zamienił Semir Stilic.

Stracony gol podłamał wyraźnie gospodarzy, a uskrzydlił Wisłę. Goście nie zadowolili się skromnym prowadzeniem i ruszyli do ataku, ale ich akcjom brakowało skutecznego wykończenia.

Śląsk dopiero po dobrych kilku minutach obrony zdołał wyjść z własnej połowy i przyniosło to wyrównanie. W zamieszaniu w polu karnym Wisły faulowany był Michał Chrapek i arbiter wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Marcin Robak i było 1:1.

Druga połowa rozpoczęła się od ataków Wisły i od kontuzji Thomasa Daehnego. Bramkarz gości po wznowieniu gry złapał się za nogę i zaczął wskazywać w kierunku ławki swojej drużyny, że potrzebuje pomocy medycznej. Uraz okazał się na tyle poważny, że Niemiec nie mógł kontynuować gry. Zastąpił go Seweryn Kiełpin i mógł fatalnie zacząć, bo kilka chwil po wejściu na boisko po dośrodkowaniu Roberta Picha wzrokiem odprowadził piłkę, która wylądowała na poprzeczce.

Z czasem zaczęła zarysowywać się przewaga Śląska. Wrocławianie dłużej utrzymywali się przy piłce i częściej gościli pod polem karnym rywali. Do siatki mogli trafić Igor Tarasovs i Arkadiusz Piech, ale po dośrodkowaniach z rzutu wolnego nie potrafili z bliska wepchnąć piłki do siatki. Doskonałą okazję miał też Robak, lecz strzelając z kilku metrów nie zdołał pokonać Kiełpina.

Napór Śląska trwał do ostatniej minuty, a Wisła kontrowała i też mogła zdobyć gola. Ze względu na uraz i zmianę Daehnego sędzia do regulaminowego czasu doliczył aż osiem minut i w tym czasie wiele się działo. Najpierw okazję do zdobycia gola miał Konrad Michalak, ale jego strzał w ostatniej chwili zablokował Mariusz Pawelec. Chwilę później Kiełpin nie sięgnął piłki i zawodnicy Śląska mieli pustą bramkę, lecz obrońcy gości zdołali zażegnać zagrożenie.

Była to ostatnia groźna sytuacja w niedzielę we Wrocławiu, bo chwilę później sędzia odgwizdał koniec meczu.

Śląsk Wrocław - Wisła Płock 1:1 (1:1)

Bramki: 0:1 Semir Stilic (37-karny), 1:1 Marcin Robak (45+2-karny).

Żółta kartka - Śląsk Wrocław: Sito Riera. Wisła Płock: Dominik Furman.

Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa). Widzów 4 207.

Śląsk: Jakub Słowik - Piotr Celeban, Tim Rieder, Igors Tarasovs, Mateusz Lewandowski (87. Mariusz Pawelec) - Mateusz Cholewiak (76. Jakub Kosecki), Augusto, Michał Chrapek (46. Arkadiusz Piech), Sito Riera, Robert Pich - Marcin Robak.

Wisła: Thomas Daehne (54. Seweryn Kiełpin) - Cezary Stefańczyk, Adam Dźwigała, Alan Uryga, Arkadiusz Reca - Nico Varela (72. Konrad Michalak), Damian Rasak, Dominik Furman, Semir Stilic (89. Oskar Zawada), Giorgi Merebaszwili - Jose Kante.

***

Piłkarze Cracovii pokonali 2:1 Sandecję Nowy Sącz w niedzielnym meczu 28. kolejki ekstraklasy. Dla "Pasów" było to czwarte kolejne zwycięstwo, które przybliża ten zespół do zapewnienia sobie awansu do grupy mistrzowskiej. Z kolei Sandecja zanotowała 19. występ bez wygranej i zajmuje ostatnie miejsce w tabeli.

Trener beniaminka Kazimierz Moskal dokonał sporych zmian w składzie i ustawił zespół defensywnie, z trójką stoperów. W bramce postawił na Dawida Pietrzkiewicza, który zastąpił Michała Gliwę. Nie był to udany debiut w ekstraklasie 30-latka, który w 39. minucie wrzucił sobie do bramki piłkę po strzale głową Krzysztofa Piątka. Ładną asystę przy tym trafieniu zaliczył Michal Siplak.

Do tej pory nic nie wskazywała, że "Pasy" obejmą prowadzenie. Owszem, drużyna Michała Probierza posiadała inicjatywę, dłużej utrzymywała się przy piłce, ale nie potrafiła wypracować sobie dobrych okazji strzeleckich nawet po stałych fragmentach gry, które są jej specjalnością.

Sandecja starała się kontratakować i w pierwszym kwadransie była dwukrotnie bliska powodzenia. Aktywny na lewym skrzydle Maciej Małkowski dwa razy podawał w pole karne; najpierw do Filipa Piszczka, a potem do Patrika Mraza, ale obydwa strzały zawodników gości były niecelne.

Na drugą połowę Moskal wprowadził swojego najskuteczniejszego napastnika - Aleksandyra Kolewa i Sandecja zaczęła grać trochę odważniej. Bułgar mógł doprowadzić do wyrównania w 64. minucie, gdy główkował po niebyt udanym piąstkowaniu Michala Peskovica, ale nie trafił w bramkę.

W 76. minucie było już 2:0 dla "Pasów". Po rozegraniu rzutu wolnego Piątek kopnął piłkę z ostrego kąta, a Milan Dimun już na linii bramkowej wpakował ją do siatki. Był to pierwszy gol Słowaka w Cracovii.

Gospodarze nie cieszyli się jednak długo z dwubramkowego prowadzenia, bo chwilę później Małkowski dośrodkował z prawego skrzydła, a Piszczek strzałem głową pokonał Peskovica. Tym samym Sandecja przerwała serię czterech kolejnych meczów bez zdobytej bramki. Na więcej sądeczan nie było już stać. Mimo rozpaczliwych ataków, nie wypracowali już sobie okazji strzeleckiej.

Cracovia - Sandecja Nowy Sącz 2:1 (1:0)

Bramki: 1:0 Krzysztof Piątek (39-głową), 2:0 Milan Dimun (76), 2:1 Filip Piszczek (78-głową).

Żółta kartka - Cracovia: Miroslav Covilo, Milan Dimun. Sandecja Nowy Sącz: Maciej Małkowski, Płamen Kraczunow, Filip Piszczek, Patrik Mraz.

Sędzia: Zbigniew Dobrynin (Łódź). Widzów 1 783.

Cracovia: Michal Peskovic - Matic Fink, Michał Helik, Ołeksij Dytiatjew, Michal Siplak - Milan Dimun, Miroslav Covilo, Sergei Zenjov (73. Antonini Culina, 89. Damian Dąbrowski), Javi Hernandez, Deniss Rakels (74. Diego Ferraresso) - Krzysztof Piątek.

Sandecja: Dawid Pietrzkiewicz - Jakub Bartosz, Aleksandru Benga, Płamen Kraczunow (78. Tomasz Brzyski), Dawid Szufryn, Patrik Mraz - Bartłomiej Kasprzak, Grzegorz Baran (59. Adrian Danek), Wojciech Trochim (46. Aleksandyr Kolew), Maciej Małkowski - Filip Piszczek.

ba, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze