To mogła być niezła siatkarska wtopa. PGE Skra Bełchatów wyleciała do Civitanowej na mecz rewanżowy z Cucine Lube w Lidze Mistrzów. Już na lotnisku okazało się, że nie będzie to spokojna wyprawa. Karol Kłos zorientował się, że spakował złą koszulkę meczową. Na ratunek reprezentantowi Polski przyszli bełchatowianie, którzy wysłali koszulkę do Włoch kurierem. Paczka dotarła w 24 godziny, więc skończyło się jedynie na odrobinie stresu.

Środkowy przedstawił całą sytuację na swoim Instagramie. "Gdy spakujesz na wyjazd czarny komplet meczowy, a Srecko Lisinac mówi ci na lotnisku że gramy w żółtych... To zachowaj spokój - zawsze możesz liczyć na dobrych ludzi z Bełchatowa, dobrych z PGE Skry i dobrych ludzi z DHL Polska. Paczka dotarła po 24h. Spokoju nie zachowałem, ale przynajmniej będę mógł jutro zagrać w LM. Dziękuję Wam. Kawał DOBREJ ROBOTY!" - napisał.

 


Kilka lat temu podobną przygodę, również we Włoszech, miał grający w żółto-czarnych barwach Facundo Conte. Argentyńczyk nie został dopuszczony do gry przez sędziego, bo nie miał odpowiedniej koszulki. Dopiero po doklejeniu numeru gwiazdor dostał pozwolenie na wejście na boisko.

 

Transmisja meczu Cucine Lube Civitanova - PGE Skra Bełchatów w czwartek o godzinie 20:30 w Polsacie Sport.