– Czas jest słaby, ale miejsce najlepsze z możliwych. Tak o rywalizacji na dochodzenie mówi nam Michał Ładosz, pilot Marcina Polaka. Polski tandem zajął 5. miejsce w wyścigu eliminacyjnym, a cztery najlepsze duety zakwalifikowały się do walki o medale. Polacy pokonali dystans czterech kilometrów w czasie 4:19.100, do czwartej pozycji brakło nieco ponad 3 sekundy.

 

Na wynik Polaków wpływ miały kłopoty zdrowotne Marcina Polaka, o których prosto z Rio de Janerio relacjonuje Michał Ładosz.

 

– Marcin czuł się dzisiaj bardzo słabo. Zmagał się z problemami żołądkowymi. Zaraz za metą zwymiotował. W Brazylii panuje ogromny upał i jest wysoka wilgotność. Warunki wszyscy mają takie same, a nam po prostu brakuje siły na pełnym dystansie. Mamy duże braki wytrzymałościowe na 4 km, ale nie można się temu dziwić, ze względu na krótkie przygotowania. Nie mieliśmy formy na pierwszą trójkę dzisiaj. Ostatni kilometr wyścigu jechałem praktycznie nie patrząc, gdzie jadę. Półprzytomnie. Na trzy rundy do końca widać było jak najeżdżam na gąbki na łuki. To nie wynik błędu, tylko braku świadomości.

 

Polacy przygotowywali się do mistrzostw między innymi na zgrupowaniu, w lutym w Lloret de Mar. Tylko jednym ze względu na środki finansowe. A na torze w Pruszkowie trenowali zaledwie 21 dni. Również problemy w Polskim Związku Kolarskim odbiły się na braku konkretnych terminów wejścia na tor, który zimą jest oblegany…

 

Rywalizację na dochodzenie wygrali Brytyjczycy, Stephen Bate i pilot Adam Duggleby (pilot) z czasem 4:12.579. Drugie miejsce zajęli Hiszpanie Ignacio Avila Rodriguez i Joan Font Bertoli (pilot). W finałowej rozgrywce o złoty medal finiszowali z wynikiem 4:14.814. O brąz walczyli inni reprezentanci Hiszpanii Adolfo Bellido Guerrero i Noel Martin Infante (pilot) i Holendrzy Tristan Bangma i Patrick Bosk. Lepsi ci drudzy, którzy ukończyli wyścig z rezultatem 4:13.270 i o ponad 1,5 sekundy wyprzedzili rywali.

 

18 tandemów wzięło udział w rywalizacji na 4 km. Piąta pozycja Polaków ma również osobliwą historię. O niej z Rio opowiada nam Michał Ładosz.

 

– Jako jedyni z pierwszej dwunastki nie mieliśmy w rowerze dwóch pełnych kół (dysków), a ma to kolosalne znaczenie podczas rywalizacji. Do tego pozycja Marcina jest mało aerodynamiczna i przez to tracimy też ułamki sekund. Jesteśmy na tych mistrzostwach tylko z trenerem. Samy składamy rower i szykujemy sprzęt do startu. Brakuje nam w kadrze fizjoterapeuty. Sam jestem fizjoterapeutą i wiem, że nie można szykować się do walki, gdy nie dba się o regenerację po wyścigu czy treningu.

 

5. miejsce Polaków w Rio de Janerio, gdy uwzględnimy problemy z jakimi borykają się, zasługuje na pochwałę. To światowa czołówka. A polski tandem jest również aktualnym mistrzem świata na szosie w jeździe indywidualnej na czas. W tym roku czempionat globu odbędzie się we Włoszech, w Maniago (w dniach 2-5 sierpnia).

 

Dzisiaj w Rio de Janerio Polacy pojadą czasówkę na 1 km. Mistrzostwa rozgrywane są na olimpijskim welodromie, który gościł kolarzy w 2016 roku na igrzyskach. Niestety, w 2017 roku dach obiekt został dwukrotnie spalony. W dalszym ciągu widać skutki pożaru.