Już dwa lata minęły od jego zawieszenia przez komisję etyki FIFA, najpierw na sześć lat, później zmniejszona na cztery przez Trybunał Arbitrażowy Sportu w Lozannie. Jednak dla gwiazdy francuskiego futbolu lat 80-tych to za mało. On chce być oczyszczony całkowicie ze stawianych mu zarzutów. Dlatego pod koniec stycznia złożył ostateczne odwołanie do Europejskiego Sądu Praw Człowieka w Strasburgu. Jak tłumaczył dla Marianne, ,,Nie mogę pogodzić się z porażką, ponieważ nie czuję się winny. Zabroniono mi pełnić jakąkolwiek funkcję związaną z futbolem przez cztery lata. Kim są ci, którzy zabraniają mi pracować ? Jakim prawem ? Ci tandetni sędziowie FIFA i TAS’u nie są prawdziwymi sędziami. Dlatego zaangażowałem się w procedurę, która może potrwać, ale będę walczył do końca’’. Ostre słowa, które Platini próbuje uzasadnić: ,,Czekam na wielkie decyzje, te prawdziwe, za każdym razem, kiedy składałem wnioski, przez dwa lata, zawsze przegrywałem, dlatego żądam, aby osądziły mnie instancje nie sportowe’’. Ostre słowa.


Urząd sądowy w Szwajcarii dokonuje prawdziwego dochodzenia o słuszności wypłaty honorarium, które uznano za nielojalne. Przypomnijmy, że na polecenia również zawieszonego we wszystkich funkcjach Seppa Blattera, na konto Platiniego wpłynęła kwota 1,8 miliona euro, przelana przez FIFA za doradztwo prezesa FIFA, wykonane w latach 1999 i 2001. Zabrakło jednak prawdziwego kontraktu, którym Platini mógłby się obronić. Dawny numer "10" Trójkolorowych jest jednak zdeterminowany walczyć o swój honor i oczyszczenie się z stawianych mu zarzutów do samego końca, niezależnie ile czasu mu to zajmie: ,,Atakowano mnie za korupcję, fałszowanie dokumentów i pranie brudnych pieniędzy, te wszystkie zarzuty spełzły na niczym. To był zwyczajny spisek ludzi z Zurychu’’.

 

Czas jednak leci nieubłaganie, czy Trybunał Praw Człowieka zdąży wydać swój werdykt do końca października 2019, kiedy kara Platiniego się skończy i zawieszony słusznie-niesłusznie prezes UEFA będzie mógł wrócić do pracy. ,,Moja sprawa dopiero się zaczyna. W końcu racja musi być po mojej stronie’’, twierdzi z optymizmem Platini.