- Spodziewaliśmy się, że Kacper może osiągnąć w Bukareszcie sukces. Nic jednak nie musiał. Bylibyśmy zadowoleni, gdyby zmieścił się w pierwszej szóstce. Aż tak dobrym dźwiganiem nas wszystkich troszeczkę zaskoczył - pozytywnie oczywiście - podkreślił Szynal.

Założyciel sekcji podnoszenia ciężarów w Mroczy, która wychowała m.in. mistrza olimpijskiego z Londynu Adriana Zielińskiego (obecnie odbywającego karę czteroletniego zawieszenia za doping) oglądał występ swojego 20-letniego podopiecznego na ME w telewizji.

- Bardzo ładnie się prezentował na tle przeciwników. Szósta próba też byłaby zaliczona, ale wkradło się rozprężenie. Gdyby było trzeba, to dorzuciłby jeszcze do swojego wyniku w dwuboju 2-3 kg - tłumaczył.

Dodał, że ten sukces nie wziął się z przypadku.

- Kłos trenuje u nas od trzynastego roku życia. Przyszedł do Mroczy do Ośrodka Przygotowań Olimpijskich już rok po tym, jak zaczął się bawić w ciężary. To bardzo dobry chłopak, zupełnie inny niż Adrian (Zieliński). On jest bardzo spokojny i grzeczny, a nie żaden rozrabiak. Zawsze jest też uśmiechnięty. Ten sukces nie przewróci mu w głowie. Jestem o niego bardzo spokojny. Będziemy też nad tym pracować, żeby głupoty trzymały się od niego z daleka - powiedział.

Prezes i założyciel sekcji nie miał jeszcze okazji rozmawiać z zawodnikiem swojego klubu po srebrnym medalu ME.

- Musiałem załatwiać logistykę jego powrotu, bo musimy go jakoś przywieźć z lotniska, a wiadomo, że jest okres świąteczny i ludzi nie ma na miejscu. Zrobiło się troszkę zamieszania, bo medalu się wielu nie spodziewało - dodał.

Doświadczony działacz sportowy jest też zadowolony z występu w ME drugiego ze swoich zawodników Daniela Bajera, który zajął piąte miejsce w kategorii 77 kg.

- On ma 23 lata i ustanowił rekord życiowy. Także zaprezentował się bardzo dobrze. My mamy teraz tak mocną pakę, że serce rośnie - zakończył Szynal, którego klub rok temu świętował 20-lecie istnienia.

Kłos uzyskał w dwuboju 342 kg i zdobył srebrny medal. Zwyciężył Gruzin Rewaz Dawitadze z rezultatem 353 kg. Trzecie miejsce zajął Francuz Brandon Vautard - 335 kg. Po rwaniu liderem był Dawitadze, który osiągnął 163 kg i aż o dziesięć kilogramów wyprzedzał Polaka. Kłos dźwigał doskonale, zaliczył trzy podejścia do 148, 151 i 153 kg. Tym ostatnim ustanowił rekord życiowy.

W podrzucie Gruzin potwierdził, że rywale nie mają szans, aby mu w tym roku zagrozić. 19-latek zaliczył 190 kg (drugi rezultat boju), w sumie miał udane wszystkie sześć podejść i zapewnił sobie zwycięstwo. Bój wygrał Francuz Vautard, który podrzucił 191 kg. Kłos zaliczył 186 i 189 kg. Trzecie podejście do 191 kg było spalone, ale i tak ustanowił rekord życiowy w dwuboju.