Jagiellonia Białystok poległa w Lubinie i nie odskoczyła Legii Warszawa

Piłka nożna
Jagiellonia Białystok poległa w Lubinie i nie odskoczyła Legii Warszawa
fot. PAP

Jagiellonia przespała pierwszą połowę, w której straciła gola i mimo zdecydowanej przewagi po przerwie z Lubina wyjechała z niczym. Zagłębie natomiast wygrywając z liderem ekstraklasy zrobiło duży krok w kierunku pierwszej ósemki.

Początek spotkania wskazywał, że kibice mogą być w Lubinie świadkami ciekawego widowiska, bo obie ekipy były wyraźnie nastawione ofensywnie. Pod bramkami jednak niewiele się działo, a gra toczyła się przede wszystkim w środkowej strefie.

 

Z czasem zaczęła się zarysowywać przewaga gospodarzy, którzy grali agresywniej, a przede wszystkim szybciej rozgrywali swoje akcje. Bardzo aktywny był na prawym skrzydle Alan Czerwiński biegający od własnej bramki do pola karnego rywali. Goście natomiast grali świątecznie – statycznie, wolno i mieli ogromne problemy z przedostaniem się pod bramkę Zagłębia.

 

Lubinianie przeważali i udokumentowali to golem, w czym duży udział miało pasywne zachowanie obrońców lidera ekstraklasy. Najpierw defensywa Jagiellonii pozwoliła Jakubowi Maresowi odwrócić się przed polem karnym i oddać mierzony strzał w górny róg bramki. Mariusz Pawełek zdołał sparować uderzenie na poprzeczkę. Kiedy zawodnicy gości patrzyli, co się będzie działo dalej, do piłki dopadł Filip Starzyński i trafił do siatki.

 

Stracony gol wcale nie podziałał na gości otrzeźwiająco. Nadal bardziej aktywne było Zagłębie i kilka chwil po strzeleniu bramki przed szansą podwyższenia prowadzenia mógł stanąć Jakub Tosik, lecz Pawełek w ostatniej chwili wygarnął mu piłkę spod nóg.

 

Lubinianie z czasem zwolnili i cofnęli się na własną połowę. Częściej przy piłce zaczęła być Jagiellonia, ale nie potrafiła przedrzeć się przez świetnie ustawiającą się obronę gospodarzy. Dopiero tuż przed przerwą po dwójkowej akcji reprezentantów Polski Przemysława Frankowskiego i Tarasa Romanczuka ten drugi ładnie uderzył głową, ale Dominik Hładun popisał się równie ładną paradą.

 

Druga połowa to był pojedynek Jagiellonii z bramkarzem i obroną Zagłębia. Goście uzyskali zdecydowaną przewagę, zepchnęli gospodarzy do głębokiej obrony i stworzyli sobie kilka wyśmienitych okazji do zdobycia gola, ale na drodze stawał golkiper rywali.

 

Pierwszy okazję na doprowadzenie do remisu miał Frankowski, ale zwlekał ze strzałem i Czerwiński wybił mu piłkę spod nóg. Kilka chwil później Jakub Wójcicki był sam przed polem karnym i fatalnie przestrzelił.

 

Kolejne dwie szanse miał Romanczuk. Za pierwszym razem Hładun zdołał zatrzymać piłkę tuż przed linią bramkową, a za drugim lubinian uratował słupek. Kilka chwil później po koronkowej akcji w sytuacji sam na sam z bramkarzem gospodarzy znalazł się Karol Świderski. Napastnik gości minął Hładuna, ale piłkę z linii bramkowej zdołał wybić w ostatniej chwili Lubomir Guldan.

 

Długimi momentami Zagłębie broniło się we własnym polu karnym niemal całym zespołem. Jedynymi zawodnikami wysuniętymi do przodu pozostawali Starzyński i Mares, a po zejściu tego pierwszego już tylko sam Czech próbował coś zdziałać, ale był z góry na straconej pozycji.

 

A goście dalej napierali. Groźnie z pola karnego strzelał m.in. Guilherme, ale przestrzelił. Najlepszą okazję miał Roman Bezjak, kiedy po błędzie Bartosza Kopacza znalazł się sam na sam z Hładunem. Bramkarz Zagłębia wyczekał do końca słoweńskiego napastnika i zdołał odbić piłkę.

 

Później jeszcze kilka razy mocno zakotłowało się w polu karnym gospodarzy, którzy jednak za każdym razem wybijali piłkę i utrzymali prowadzenie do końca.

 

Po meczu Zagłębie – Jagiellonia (1:0) powiedzieli:

 

Ireneusz Mamrot (trener Jagiellonii Białystok): „Wyjeżdżamy z Lubina bardzo rozczarowani. W pierwszej połowie graliśmy bardzo słabo i rozmawialiśmy o tym w przerwie w szatni. Wytłumaczyliśmy sobie pewne sprawy i później było zdecydowanie lepiej. Druga połowa to jednak przede wszystkim była nasza nieskuteczność. Nie wiem, ile dokładnie mieliśmy okazji na strzelenie gola, ale przypominam sobie ich bardzo wiele. To nieskuteczność zadecydowała, że nie wywozimy dzisiaj z Lubina punktów. Za tydzień jednak kolejny mecz i już teraz zaczynamy o nim myśleć”.

 

Mariusz Lewandowski (trener Zagłębia Lubin): „To był dobry mecz z jednej i z drugiej strony. W pierwszej połowie wyglądaliśmy lepiej ofensywnie, mieliśmy swoje sytuacje bramkowe i graliśmy mądrze taktycznie. W drugiej połowie to Jagiellonia przeważała i miała swoje okazje, ale my mieliśmy w bramce Dominika Hładuna. W tym okresie też mieliśmy jeszcze szanse na drugiego gola i będziemy musieli popracować nad skutecznością. Uważam, że moi zawodnicy bardzo rzetelnie zapracowali dzisiaj na te trzy bardzo ważne punkty”.

 

KGHM Zagłębie Lubin – Jagiellonia Białystok 1:0 (1:0)

 

Bramki: Filip Starzyński (25')

  

KGHM Zagłębie Lubin: Dominik Hładun – Bartosz Kopacz, Maciej Dąbrowski, Lubomir Guldan – Alan Czerwiński, Jakub Tosik, Jarosław Kubicki (84' Arkadiusz Woźniak), Filip Jagiełło (64' Łukasz Janoszka), Filip Starzyński (77' Bartosz Slisz), Sasa Balic - Jakub Mares

 

Jagiellonia Białystok: Mariusz Pawełek - Łukasz Burliga, Ivan Runje, Nemanja Mitrovic, Guilherme Sitya - Przemysław Frankowski, Taras Romanczuk, Piotr Wlazło (86' Bodvar Bodvarsson), Martin Pospisil (90'+1 Gutieri Tomelin), Jakub Wójcicki (62' Karol Świderski) - Roman Bezjak

 

Żółta kartka: Łukasz Burliga

 

Sędzia: Paweł Gil (Lublin) Widzów: 4126

A.J., PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze