W 2015 roku Start po barażach utrzymał się w pierwszej lidze, ale w kolejnym sezonie już w niej nie wystąpił. Kłopoty natury organizacyjno-finansowej sprawiły, że rok później zespół nie wystartował w żadnych rozgrywkach. W sezonie 2017 gnieźnianie zgłosili się do drugiej ligi i zajęli pierwszą lokatę.

Start to jednak beniaminek trochę z nazwy. W składzie nie brakuje znanych zawodników mających za sobą występy w ekstralidze - to m.in. Mirosław Jabłoński, Marcin Nowak, Adrian Gała czy Jurica Pavlic. Poza tym to klub z tradycjami i licznym gronem kibiców. Pięć lat temu rywalizował jeszcze w ekstralidze.

Menedżer zespołu Wojciechowski przyznał, że znakomitym wynikiem w nadchodzącym sezonie byłby awans do play off, czyli zajęcie czwartego miejsca po rundzie zasadniczej. Nie ukrywa, że w niedalekiej przyszłości marzy mu się powrót do elity.

- Będziemy walczyć o najwyższe cele, jest taki plan, by włączyć się do walki o awans do rundy play off. Zadanie minimum to spokojne utrzymanie się w pierwszej lidze. Jednocześnie rozwijamy klub pod kątem organizacyjnym, finansowym i sportowym. Myślimy o kolejnym kroku, jakim byłoby włączenie się do walki o ekstraligę. To kwestia kolejnych dwóch-trzech lat - powiedział menedżer Startu.

Po wywalczeniu awansu do pierwszej ligi w kadrze dokonano niewielkich zmian. Trzon drużyny pozostał, dołączyli Pavlic, Kim Nilsson oraz junior Maksymilian Bogdanowicz.

- Zatrzymaliśmy trzon zespołu, wszystkich tych zawodników, którzy jechali w ubiegłorocznym finale drugiej ligi. Mamy dość młody i perspektywiczny zespół, który stać nas na osiąganie dobrych wyników teraz i w przyszłości. Pewnie patrząc na skład, większość ekspertów nie stawiałaby nas w pierwszej czwórce ligi, ale to wszystko zmienia się po pierwszych meczach - zaznaczył.

Gnieźnianie byli jednym z pierwszych zespołów, którym udało się wyjechać na tor. Zresztą z gościnności stadionu Startu skorzystała niemal połowa polskich żużlowców z ekstraligi. Wojciechowski zaznaczył, że to nie musi być handicapem dla jego ekipy.

- Na pewno zawodnicy mogli się "rozjeździć". Z drugiej strony musimy pamiętać, w jakich warunkach trenowaliśmy. To była aura stricte zimowa przy temperaturze zero stopni. Dlatego nie mogliśmy skorzystać z możliwości ustawienia i dopasowania sprzętu. Dopiero w tym tygodniu tak naprawdę może dokonać wszelkich korekt w motocyklach - wyjaśnił.

Kibice w Gnieźnie nie mogą już doczekać się inauguracji sezonu, o czym świadczy frekwencja na sparingach. W Lany Poniedziałek mecz towarzyski z mistrzem Polski Fogo Unią Leszno obejrzało ponad cztery tysiące widzów. Niewykluczone, że w niedzielę spotkanie z Lokomotiwem Daugavpils obejrzy nawet 10 tysięcy sympatyków speedwaya.

- Prognozy pogody są optymistyczne i nie wypada nic innego, jak zaprosić ludzi na stadion. Nie ukrywam, że liczymy na wysoką frekwencję, bo wiem, że kibice czekają przede wszystkim na ligę - podsumował Wojciechowski.