Nice 1 liga żużlowa: Start Gniezno chce powalczyć o pierwszą czwórkę

Żużel
Nice 1 liga żużlowa: Start Gniezno chce powalczyć o pierwszą czwórkę
fot. Cyfrasport

Po niespełna trzech latach żużlowcy Car Gwarant Startu Gniezno znów będą rywalizować na torach zaplecza ekstraligi. Menedżer drużyny Rafael Wojciechowski po cichu liczy, że jego podopieczni powalczą o awans do play off, czyli o pierwszą czwórkę.

W 2015 roku Start po barażach utrzymał się w pierwszej lidze, ale w kolejnym sezonie już w niej nie wystąpił. Kłopoty natury organizacyjno-finansowej sprawiły, że rok później zespół nie wystartował w żadnych rozgrywkach. W sezonie 2017 gnieźnianie zgłosili się do drugiej ligi i zajęli pierwszą lokatę.

Start to jednak beniaminek trochę z nazwy. W składzie nie brakuje znanych zawodników mających za sobą występy w ekstralidze - to m.in. Mirosław Jabłoński, Marcin Nowak, Adrian Gała czy Jurica Pavlic. Poza tym to klub z tradycjami i licznym gronem kibiców. Pięć lat temu rywalizował jeszcze w ekstralidze.

Menedżer zespołu Wojciechowski przyznał, że znakomitym wynikiem w nadchodzącym sezonie byłby awans do play off, czyli zajęcie czwartego miejsca po rundzie zasadniczej. Nie ukrywa, że w niedalekiej przyszłości marzy mu się powrót do elity.

- Będziemy walczyć o najwyższe cele, jest taki plan, by włączyć się do walki o awans do rundy play off. Zadanie minimum to spokojne utrzymanie się w pierwszej lidze. Jednocześnie rozwijamy klub pod kątem organizacyjnym, finansowym i sportowym. Myślimy o kolejnym kroku, jakim byłoby włączenie się do walki o ekstraligę. To kwestia kolejnych dwóch-trzech lat - powiedział menedżer Startu.

Po wywalczeniu awansu do pierwszej ligi w kadrze dokonano niewielkich zmian. Trzon drużyny pozostał, dołączyli Pavlic, Kim Nilsson oraz junior Maksymilian Bogdanowicz.

- Zatrzymaliśmy trzon zespołu, wszystkich tych zawodników, którzy jechali w ubiegłorocznym finale drugiej ligi. Mamy dość młody i perspektywiczny zespół, który stać nas na osiąganie dobrych wyników teraz i w przyszłości. Pewnie patrząc na skład, większość ekspertów nie stawiałaby nas w pierwszej czwórce ligi, ale to wszystko zmienia się po pierwszych meczach - zaznaczył.

Gnieźnianie byli jednym z pierwszych zespołów, którym udało się wyjechać na tor. Zresztą z gościnności stadionu Startu skorzystała niemal połowa polskich żużlowców z ekstraligi. Wojciechowski zaznaczył, że to nie musi być handicapem dla jego ekipy.

- Na pewno zawodnicy mogli się "rozjeździć". Z drugiej strony musimy pamiętać, w jakich warunkach trenowaliśmy. To była aura stricte zimowa przy temperaturze zero stopni. Dlatego nie mogliśmy skorzystać z możliwości ustawienia i dopasowania sprzętu. Dopiero w tym tygodniu tak naprawdę może dokonać wszelkich korekt w motocyklach - wyjaśnił.

Kibice w Gnieźnie nie mogą już doczekać się inauguracji sezonu, o czym świadczy frekwencja na sparingach. W Lany Poniedziałek mecz towarzyski z mistrzem Polski Fogo Unią Leszno obejrzało ponad cztery tysiące widzów. Niewykluczone, że w niedzielę spotkanie z Lokomotiwem Daugavpils obejrzy nawet 10 tysięcy sympatyków speedwaya.

- Prognozy pogody są optymistyczne i nie wypada nic innego, jak zaprosić ludzi na stadion. Nie ukrywam, że liczymy na wysoką frekwencję, bo wiem, że kibice czekają przede wszystkim na ligę - podsumował Wojciechowski.

en, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze