- Chciałbym pogratulować Koronie za zwycięstwo, a mojej drużynie za walkę, którą pokazali przez 95 minut. W pierwszej połowie mieliśmy przeciwnika pod kontrola w defensywie. W ofensywie zabrakło jednak piłkarza, który wygrałby pojedynek jeden na jeden. Do tego mieliśmy niewykorzystany rzut karny i niestety, nie był to pierwszy w tym sezonie - stwierdził Bjelica.

 

- W drugiej połowie zmieniliśmy trochę system, ale to nie był nasz mecz. Myślę, że było to szczęśliwe zwycięstwo gości. My często potrzebujemy siedmiu, ośmiu okazji, żeby strzelić bramkę. Rywalom czasami wystarczy jeden strzał. Chcieliśmy bardzo wygrać to spotkanie, dlatego zaryzykowaliśmy. Do ataku poszedł Nikola Vujadinovic, ale on dobrze gra głową. Myślę, że dziś zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy, zabrakło tylko bramki. Wiem, że walka będzie trwała do końca. Jest w zespole moc i mam cały czas 100 procent zaufania do moich piłkarzy - zakończył szkoleniowiec ekipy ze stolicy Wielkopolski.

 

- Oglądaliśmy dobry mecz, choć może nie pokazaliśmy jakieś pięknej piłki. Zagraliśmy dzisiaj bardzo dobrze pod względem taktycznym, wybiegaliśmy to spotkanie. Po przerwie Lech zmienił ustawienie, ale dobrze na to zareagowaliśmy. Zespół dobrze się zachował i zasłużył na to zwycięstwo - zauważył trener Korony Kielce, Gino Lettieri. 

 

- Graliśmy przeciwko bardzo dobrej drużynie, tu występują wyjątkowi piłkarze. Pamiętamy, że mieliśmy w dwóch, trzech sytuacjach trochę szczęście, ale też mieliśmy okazje, w których mogliśmy strzelić drugą, a nawet trzecią bramkę - wyznał włoski trener.