"Ibra" ma to do siebie, że gdzie się pojawia, to znajduje się na ustach wszystkich. Nie inaczej było również tym razem. Rosły snajper słynie z ciętego języka i z tego, że jest pewny siebie. Swoją nietuzinkową osobowością wręcz perfekcyjnie wpasował się w standardy programu Kimmela.

 

Gospodarz talk-show starał się nieco sprowokować piłkarza, ale ten był bardzo rozważny, choć potrafił dać mu nauczkę. Gdy Amerykanin użył w kontekście piłki nożnej określenia "soccer" Ibrahimović wyjaśnił mu co o tym sądzi. - Jeśli mówisz o mojej dyscyplinie sportu, to przede wszystkim mów "football", a nie "soccer". Tak nazywamy mój sport w Europie! - stwierdził były gwiazdor m.in. Manchesteru United czy Paris Saint-Germain.

 

Kimmel nie dawał za wygraną i kontynuował rozmowę na ten temat. 50-latek odparł: - My (Amerykanie) nazywamy to "soccer". Musisz się do tego przyzwyczaić! Jednak były kapitan reprezentacji "Trzech Koron" nie zamierzał przyznać racji amerykańskiej osobowości telewizyjnej. - A u nas mówimy "football". To największy sport na świecie - skonstatował piłkarz, który zrobił wrażenie nie tylko swoją elokwencją, ale również ubiorem. Założył czarny garnitur i wyglądał niezwykle elegancko.

 

Ponadto prowadzący zapytał niespełna 37-latka, czy ten wybiera się na mundial, który odbędzie się w Rosji. - Owszem, ale jeżeli powiem Ci teraz więcej, to ludzie mnie powieszą. Mistrzostwa beze mnie, po prostu nie byłby mistrzostwami - stwierdził w swoim stylu nowy gwiazdor Major League Soccer.