Dla Dvalishvilego była to druga walka w największej organizacji MMA na świecie.  W pierwszej przegrał, więc musiał czuć sporą presję. Jego rywal debiutował w UFC. Od początku walki to Gruzin dominował zarówno w stójce jak i parterze. Wyprowadził ponad dwa razy więcej ciosów, częściej też obalał przeciwnika. Wydawało się, że spokojnie wygra przez decyzję sędziów.

 

W ostatniej minucie starcia Simon zaskoczył oponenta i założył mu duszenie gilotynowe w parterze. Dość mocno zapiął i wydawało się, że zaraz Gruzin odklepie. Ten jednak walczył dalej, sędzia sprawdzał nawet czy jest dalej przytomny. Dvalishivili zaczął więc kopać nogami. Nie trafiał rywala, ale chciał jedynie pokazać, że może dalej kontynuować pojedynek. Arbiter cały czas nie przerywał starcia. Ambicja i zawziętość Gruzina były ogromne. Wreszcie, gdy wybił koniec walki, Amerykanin puścił uścisk.

 

Rywal nie dał rady wstać, wyraźnie bardzo odczuł duszenie. Po jakimś czasie pozbierał się i zaczął biegać po oktagonie w oczekiwaniu na werdykt sędziowski. Po konsultacjach uznano, że należy przyznać zwycięstwo przez techniczny nokaut Amerykaninowi. Gruzin wyglądał na bardzo zdziwionego decyzją sędziów.