Mieszkańcy miasta, goście, sportowcy z miejscowych klubów, a także władze lokalne ustawiły się do wspólnego zdjęcia. Ze swoich ciał utworzyli napis Toruń, który wpisywał się w hasło akcji promocyjnej "Time for Toruń", czyli "Czas na Toruń". Wszyscy dodatkowo ułożyli z rąk literkę "T".

To trzecie podejście tego miasta do organizacji tej imprezy. W 2017 roku przegrało z Belgradem, a w 2019 - z Glasgow.

"Naszym największym atutem jest znakomity obiekt. Wielu fachowców już go oceniało i uznało, że hala przy ul. Bema z jej nawierzchnią lekkoatletyczną jest znakomita. Po drugie, mamy doświadczenie, gdyż organizujemy mityng Copernicus Cup zaliczany do najważniejszych imprez tego rodzaju na świecie pod dachem. Po trzecie, trzeba wspomnieć o znakomitej atmosferze miasta. Tutaj każdy czuje się jak u siebie w domu. Ludzie są życzliwi, a i miejsc do spędzenia wolnego czasu nie brakuje" - powiedział PAP prezydent Torunia Michał Zaleski.

Dodał, że hasło sprzed kilku lat "Toruń miastem sportu" nadal funkcjonuje i jest rzeczywiste. Na Starówce, wpisanej na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, pojawili się we wtorek m.in. koszykarze, kolarze i futboliści amerykańscy. Było także wielu uczniów, tancerzy, ale też seniorów.

"Mamy bardzo fajną halę. Mityng lekkoatletyczny, który jest organizowany w Toruniu, przyciąga tutaj rzesze kibiców. Jest też bardzo dobrze odbierany przez zawodników. Czemu więc nie powtórzyć tego sukcesu? Sam jestem fanem głównie koszykówki, mojej największej pasji. Jeżeli jednak coś się dzieje w hali to człowiek mimowolnie podgląda, zerka, podpatruje" - podkreślił kapitan wicemistrzów kraju w koszykówce Polskiego Cukru Toruń Łukasz Wiśniewski.

Już wcześniej PAP informowała, że w akcję promocyjną "Time for Toruń" włączyli się lekkoatleci.

"Startowałem w Polsce w mistrzostwach świata juniorów i halowych globu. Atmosfera była świetna, dodatkowo mogli mnie dopingować moi bliscy. Pochodzę z Kruszwicy, która leży blisko Torunia, więc na pewno miałbym na trybunach spory fanklub" – przyznał halowy mistrz i rekordzista świata w sztafecie 4x400 m Jakub Krzewina.

Lekkoatleci z różnych zakątków świata przysyłali i wstawiali swoje zdjęcia z wyrazem poparcia dla Torunia. Kulomiot Konrad Bukowiecki zrobił to z Nowej Zelandii, średniodystansowcy Marcin Lewandowski i Angelika Cichocka - z amerykańskiego Flagstaff, tyczkarz Paweł Wojciechowski - z Teneryfy. On wymyślił jedno z ciekawszych zdjęć. Wziął złamaną tyczkę i z niej utworzył literę T.

"Dziś z jednej tyczki zrobiłem dwie. Przy okazji wspieram Toruń" – napisał.

Zdjęcie umieściła też Lea Sprunger, rekordzistka Szwajcarii w biegu na 200 i 400 m. W akcję zaangażowali się również byli lekkoatleci, m.in. rekordzista Polski w biegu na 800 m Paweł Czapiewski i Monika Pyrek.

"Jeszcze biegać nie mogę (kontuzja pleców), ale wskoczyłam w ciuszki sportowe, żeby wesprzeć Toruń - kandydata na gospodarza halowych mistrzostw Europy w LA oczywiście. Układam rączki w T, bo to Time for Toruń" – napisała na Facebooku trzykrotna medalistka mistrzostw świata w skoku o tyczce.

Konkurentem Torunia w walce o organizację HME w LA w 2021 roku jest holenderski Apeldoorn. Władze polskiego miasta, nauczone doświadczeniem, nie chcą oceniać szans obu samorządów, ale wierzą w spełnienie się powiedzenia "do trzech razy sztuka". Decyzja zapadnie w piątek w Berlinie.