Bezpośrednio z ligi spadają trzy zespoły, czwarty od końca zagra w barażu z czwartą drużyną drugiej ligi. Wygląda na to, że właśnie to miejsce wydaje się najbardziej „smakowitym kąskiem”. Walczą o nie cztery kluby. Rzućmy więc okiem na pierwszoligową „piwnicę”.

14. Drutex-Bytovia 31 pkt
------------------------------------------------
15. Olimpia Grudziądz 24 pkt (miejsce barażowe)
------------------------------------------------
16. Stomil Olsztyn 23 pkt (miejsce spadkowe)
17. Górnik Łęczna 21 pkt (miejsce spadkowe)
18. Ruch Chorzów 20 pkt (miejsce spadkowe)

Nawet bez matematycznego wykształcenia można pokusić się o tezę, że na osiem kolejek przed końcem rozgrywek Drutex-Bytovia wydaje się zespołem w miarę bezpiecznym. Siedem „oczek” przewagi wygląda na dość bezpieczny dystans, choć na żadną drzemkę zespół Adriana Stawskiego pozwolić sobie absolutnie nie może. Czekają go jeszcze wyjazdy m.in. do Katowic, Mielca czy Chojnic, a tam punktów nie zdobywa się ot tak sobie. Ale patrząc na bardzo skromne wiosenne zdobycze Olimpii (jedna wygrana) oraz Stomilu (jedna wygrana) czy brak w ogóle zwycięstw dla Łęcznej i Ruchu, trudno przypuszczać, by nagle „wiktorie” zaczęły się sypać jak "z rogu obfitości”. Czwarta od końca lokata wydaje się szczytem marzeń. Bo ona przedłuża nadzieje na pierwszoligową egzystencję.

Już we wtorkowy wieczór możemy poznać bardzo przykre rozstrzygnięcie. Rozbity i pobity przez Pogoń Siedlce Ruch Chorzów, który podczas piątkowych urodzin klubu przy Cichej sam rozdawał prezenty, pojechał do Olsztyna. Na ławkach obu klubów trenerzy z ekstraklasową przeszłością. Dariusz Fornalak (m.in. Polonia Bytom) i Kamil Kiereś (PGE GKS Bełchatów). U pierwszego połowę jedenastki stanowią nastolatkowie, którzy nie radzą sobie z odpowiedzialnością za czternastokrotnego Mistrza Polski i towarzyszącym mu stresem. Ten drugi poza Lukasem Kubaniem nie mieszczącym się w ostatniej w Ekstraklasie Sandecji i powracającym z rezerw (sic!) Legii Warszawa Tomaszem Wełnickim nie mógł dokonać żadnych wzmocnień.

W miniony weekend Stomil wreszcie zwyciężył, pokonał pewną ligowego bytu Puszczę Niepołomice, ale to tylko załatanie mocno przebitej dziury w olsztyńskiej oponie. Wizyt u wulkanizatora do końca sezonu będzie więcej. Dziś ta decydująca. Jeżeli gospodarz wygra, dostanie bonus na egzystencję. Tym samym pogrzebie pierwszego przeciwnika w walce o upragniony baraż, legendę polskiej piłki. Okrutne jest to futbolowe życie.