Formuła 1 po raz trzeci na ulicznym torze w Azerbejdżanie

Moto
Formuła 1 po raz trzeci na ulicznym torze w Azerbejdżanie
fot. PAP

W niedzielę na ulicznym torze w Baku po raz trzeci w historii zostanie rozegrany wyścig Formuły 1. Dwa lata temu walczono w Grand Prix Europy, wygrał Niemiec Nico Rosberg z Mercedesa, przed rokiem w GP Azerbejdżanu triumfował Australijczyk Daniel Ricciardo (Red Bull).

W poprzedniej edycji GP Azerbejdżanu było ósmą rundą mistrzostw świata i odbyło się pod koniec czerwca, teraz znalazło się wcześniej w kalendarzu i będzie rundą czwartą. Rok temu zwyciężył Ricciardo, drugie miejsce zajął Fin Valtteri Bottas z Mercedesa GP, a trzecie Kanadyjczyk Lance Stroll z Williamsa. Bottas wyprzedził debiutanta w F1 Strolla na ostatniej prostej.

Pecha miał zdobywca pole position i później mistrz świata Brytyjczyk Lewis Hamilton z zespołu Mercedes GP, który prowadził przez ponad połowę wyścigu. Jednak później z powodu awarii zagłówka musiał zjechać do serwisu i ostatecznie uplasował się na piątej pozycji. "Baku różni się od innych torów ulicznych, gdyż są tu miejsca, gdzie można wyprzedzać. Za to najbardziej zdradliwe jest tu... hamowanie. Nie ma miejsca na błędy. Kiedy się taki popełni i zablokuje koła, ląduje się na ścianie. Instynkt mówi, żeby już hamować, a kierowca chce je opóźnić, aby zyskać setne części sekundy. To tutaj największe wyzwanie" - uważa Ricciardo.

Baku Street Circuit został zbudowany w 2012 roku, ale już dwa razy był modernizowany. Tor zaprojektował Niemiec Hermann Tilke, specjalizujący się w tego typu obiektach. To on m.in. stworzył tor w Soczi, na którym odbywa się Grand Prix Rosji.

Ostateczny profil został przedstawiony i zaakceptowany przez FIA w 2014 roku. Tor ma 6,003 km, kierowcy będą mieli do przejechania 51 okrążeń o łącznej długości 306,51 km. Jest na nim 12 lewych i 8 prawych zakrętów. Fragmentami trasa prowadzi przez historyczne centrum miasta. Rekordzistą toru jest Niemiec Sebastian Vettel z Ferrari, który w 2017 roku jedno okrążenie przejechał w czasie 1.43,441. Przygotowania do pierwszego wyścigu w 2016 roku trwały przez prawie dwa lata. Wszystkie prace nadzorował ówczesny dyrektor wyścigów F1 Charlie Whiting, który po ostatnich testach przyznał, że w Baku kierowcy będą osiągali bardzo wysokie prędkości.

Jego opinia szybko się potwierdziła. Na inaugurację podczas walki o pole position Bottas, wtedy jeszcze kierowca teamu Williams, ustanowił rekord prędkości Formuły 1 - na prostej osiągnął 378 km/h. Poprzedni rezultat - 369,6 km/h w 2004 roku na włoskim torze Monza uzyskał Brazylijczyk Antonio Pizzonia, wtedy także kierowca ekipy Williams. W tegorocznym sezonie, po trzech wyścigach, liderem mistrzostw świata jest Vettel z dorobkiem 54 pkt. Na drugiej pozycji plasuje się Hamilton - 45, a na trzeciej jego partner z zespołu Bottas - 40.

Dla obrońcy tytułu Hamiltona wyścig w Azerbejdżanie ma szczególne znaczenie. Mistrz świata jeszcze nigdy w karierze nie zwyciężył na dwóch torach - pierwszy z nich to właśnie Baku, a drugi to francuski Le Castellet (wyścig odbędzie się tu 24 czerwca), który po 28 latach wrócił do kalendarza F1.

Team Williams, którego kierowcą testowym i rezerwowym jest Robert Kubica, pozostaje w stawce dziesięciu w F1 jedynym, który nie zdobył w trzech zawodach ani jednego punktu. Kierowcy wyścigowi brytyjskiego zespołu Kanadyjczyk Lance Stroll i Rosjanin Siergiej Sirotkin narzekają na bolid, który - w ich opinii - zdecydowanie ustępuje samochodom, jakimi dysponują rywale.

Niedzielny wyścig w Baku rozpocznie się o godz. 13.10 czasu polskiego.

Czołówka klasyfikacji generalnej F1 (po 3 z 21 zawodów):

1. Sebastian Vettel (Niemcy/Ferrari) 54 pkt
2. Lewis Hamilton (W. Brytania/Mercedes) 45
3. Valtteri Bottas (Finlandia/Mercedes) 40
4. Daniel Ricciardo (Australia/Red Bull) 37
5. Kimi Raikkonen (Finlandia/Ferrari) 30
6. Fernando Alonso (Hiszpania/McLaren) 22
7. Nico Huelkenberg (Niemcy/Renault) 22
8. Max Verstappen (Holandia/Red Bull) 18

ch, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze