Porażka w pierwszym meczu z mistrzem Francji (28:34) to efekt fatalnej postawy VIVE w pierwszej części tego pojedynku, którą zespół z Kielc przegrał aż 12 bramkami. „Nie wykorzystaliśmy dziesięciu stuprocentowych sytuacji, a ich bramkarz (Thierry Omeyer – PAP) miał 13 obron. Do tego doszły jeszcze dwa, trzy rzuty w słupek bądź poprzeczkę. Rywale na 17 rzutów zdobyli 17 bramek” – analizował pierwszą połowę spotkania trener VIVE.

 

„Zabrakło w naszej grze agresji, na dodatek w ataku zrobiliśmy sporo błędów, a trzy, cztery razy praktycznie oddaliśmy piłkę rywalom i poszły z tego kontry zakończone bramkami. Omeyer to na pewno klasowy zawodnik, ale zrobiliśmy z niego najlepszego bramkarza na świecie” – dodał rozgrywający drużyny z Kielc Dean Bombac.

 

Kieleccy fani po meczu w Hali Legionów mieli sporo pretensji do pary arbitrów z Czarnogóry, ale zdaniem Słoweńca, ich postawa nie była główną przyczyną porażki jego zespołu. „Nie przegraliśmy tego meczu tylko przez nich. Zrobili dużo błędów na naszą niekorzyść, nie podyktowali trzech czy czterech karnych, ale my swoją grą daliśmy im szanse na popełnienie tych błędów. Oceniając mecz musimy zaczynać od oceny swojej postawy” – podkreślił gracz VIVE.

 

Aby po raz czwarty w historii klubu awansować do Final Four LM, kielczanie muszą dokonać tego, czego nie zrobił jeszcze żaden zespół w historii tych rozgrywek - odrobić w wyjazdowym spotkaniu stratę sześciu bramek. „To co, mamy się poddać? Oddać mecz walkowerem i nie pojechać do Paryża? Musimy być optymistami, bo w przeciwnym wypadku lepiej, żeby nasz zespół został w Kielcach. Stratę sześciu bramek można odrobić w pięć minut, a my ma to mamy całe spotkanie” – zaznaczył bojowym tonem Słoweniec.

 

„Nie pamiętam, żeby mój zespół odrobił taką stratę. Ale w 2008 roku (Dujszebajew był wtedy trenerem hiszpańskiego Ciudad Real) przegraliśmy u siebie z THW Kiel dwoma bramkami, a potem pojechaliśmy do Kilonii i wygraliśmy tam sześcioma. Przypomnijmy sobie mecz z Veszprem dwa lata temu, kiedy jeszcze w 47. minucie przegrywaliśmy dziewięcioma bramkami. Trzeba wierzyć w siebie do końca. PSG to świetny zespół, ale jak zwykle dla mnie moja drużyna jest najlepsza” – zapewnił Dujszebajew.

 

„W sporcie, podobnie jak w życiu, wszystko jest możliwe” – podsumował kirgiski szkoleniowiec.

 

Sobotnie starcie mistrzów Polski i Francji rozpocznie się w Paryżu o godz. 17.30