Od początku inicjatywa należała do Predators, ale doskonale w bramce Jets spisywał się Connor Hellebuyck. W samej tylko pierwszej tercji obronił aż 20 strzałów. Jego koledzy oddali tylko cztery, jednak zdołali objąć prowadzenie. W 15. minucie na listę strzelców wpisał się Brandon Tanev.

 

Później obraz gry nie uległ dużej zmianie. Gospodarze raz za razem niepokoili Hellebuycka, a przyjezdni ograniczali się do kontrataków i zdobywali kolejne bramki. W drugiej tercji z goli cieszyli się Paul Stastny i Mark Scheifele.

 

Ostatecznie 24-latek zatrzymał aż 47 uderzeń, a skapitulował tylko raz - w 42. minucie pokonał go Kevin Fiala. W końcówce Predators dobił Scheifele.

 

"Spisaliśmy się dobrze, ale to nie tylko moja zasługa. Obrońcy świetnie czyścili przedpole, kiedy trzeba było blokowali strzały. Ten wynik jest efektem postawy całej drużyny" - podkreślił Hellebuyck.

 

"W sezonie zasadniczym czasem możesz zignorować porażkę i dostrzegać w meczu pozytywne aspekty. Ale faza play off to czas wygrywania. Nie liczy się styl, tylko zwycięstwa" - przyznał trener Predators Peter Laviolette.

 

Drugie spotkanie zaplanowano niedzielę również w Nashville. Rywalizacja będzie się toczyła do czterech wygranych meczów.