Makuszewski: Cieszę się z tych kilkunastu minut

Piłka nożna
Makuszewski: Cieszę się z tych kilkunastu minut
fot. Cyfrasport

Piłkarz Lecha Poznań i reprezentacji Polski Maciej Makuszewski po czterech i pół miesiąca przerwy spowodowanej poważną kontuzją kolana znów zagrał w meczu ligowym. Powrót na boisko nie był wymarzony, bo jego drużyna przegrała u siebie z Górnikiem Zabrze 2:4.

Makuszewski w grudniu ubiegłego roku w spotkaniu przeciwko Cracovii zerwał więzadła przednie i poboczne w kolanie. Ta kontuzja miała oznaczać koniec sezonu dla niego, tymczasem 28-letni pomocnik przeszedł błyskawiczną rehabilitację. W sobotni wieczór pojawił się na murawie poznańskiego stadionu przy ogromnym aplauzie ponad 28 tysięcy kibiców.

 

"Czuję się bardzo dobrze, trenuję od kilku tygodni na pełnych obrotach z drużyną. Cieszę się, że miałem to przetarcie, że zagrałem te kilkanaście minut. Będę dalej ciężko pracował, żeby być w coraz lepszej formie" - mówił po spotkaniu zawodnik "Kolejorza".

 

Powrót do gry nie był może zbyt spektakularny. Piłkarz pojawił się w ostatnim kwadransie przy stanie 0:4, ale po chwili zaliczył asystę przy golu Ołeksija Chobłenki. Ostatecznie lechici przegrali 2:4.

 

"Podobną sytuację miałem w debiucie w reprezentacji z Danią, gdzie wchodziłem na boisko przy fatalnym wyniku (Polska wówczas przegrywała 0:3, a mecz zakończył się porażką 0:4). Teraz była podobna sytuacja. Starałem się dźwignąć drużynę, wlać trochę tej wiary w serca kolegów. Udało się strzelić kontaktową bramkę, szkoda, że ten drugi gol dla nas padł tak późno. Gdybyśmy mieli więcej czasu, to może z tego meczu dałoby się coś więcej wycisnąć. Przegraliśmy, ale się nie poddajemy, bo przed nami kolejne spotkania. Wciąż jesteśmy dobrą drużyną i dzisiejszy mecz na pewno tego nie zmieni" - podkreślił.

 

Poznaniacy przegrali przede wszystkim dlatego, że w pierwszej połowie byli wyjątkowo nieskuteczni. W przeciwieństwie do rywali, którzy niemal każdą okazję zamieniali na bramkę.

 

"Ciężko mi przypomnieć sobie takie spotkanie, gdzie stwarzamy mnóstwo sytuacji, a przeciwnik ma jeden moment i ta piłka trafia do siatki. Potem znów mieliśmy swoje szanse i nic nie chciało wejść, a Górnik zdobywał gole wcale nie ze stuprocentowych okazji" - ocenił.

 

Lech stracił fotel lidera, a jeśli Jagiellonia Białystok w niedzielę pokona Wisłę Kraków, spadnie na trzecie miejsce w tabeli. Podopieczni Nenada Bjelicy najbliższe spotkanie rozegrają 5 maja na wyjeździe z Wisłą Płock.

jk, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze