Kankovsky, były mistrz świata w torowej konkurencji omnium, został tym samym pierwszym w historii Memoriału kolarzem, który trzykrotnie stanął na najwyższym stopniu podium i to w trzech kolejnych edycjach.

Jeszcze kilka metrów przed linią mety wydawało się, że tym razem Polacy przerwą pasmo sukcesów Kankovky’ego, bowiem znakomitą szybkością imponował Janiszewski. Doświadczony Czech wytrzymał jednak sprinterską końcówkę i w ostatniej chwili, rzutem roweru na „kreskę”, ubiegł kolarza Wibatechu.

Losy wyścigu, rozgrywanego na okrężnej trasie w okolicach Baboszewa (8 okrążeń po 21 km łącznie 168 km) rozstrzygnęły się praktycznie już na drugiej rundzie, kiedy z blisko 100-osobowego peletonu oderwała się dwudziestoosobowa grupa, w której znaleźli się niemal wszyscy faworyci. Najmocniejsze ekipy miały w czołówce po dwóch, trzech przedstawicieli i ta grupa już na drugim okrążeniu uzyskała dwie minuty przewagi.

Druga grupa nie podjęła energicznego pościgu i na półmetku wyścigu stało się jasne, że zwycięzca wyłoniony zostanie z pierwszej. Na metę peleton dotarł ze stratą ponad pięciu minut.

Na ostatnim okrążeniu zawodnicy czołówki pilnowali się bacznie i żadna z prób ataku nie przyniosła efektu. W sprinterskiej końcówce znakomitą dyspozycją błysnął Kankovsky, który spośród ponad 40 zwycięstw odniesionych w karierze, aż 13 wywalczył na polskich szosach.

„Końcówka była dość nerwowa, bo CCC próbowało atakować i musieliśmy mocno gonić. Do samej mety nie byłem pewny, czy uda się wygrać, bo Sylwester Janiszewski pokazał siłę. Cieszę się z trzeciego zwycięstwa w tym wyścigu, choć w tym roku nie było o nie łatwo” – powiedział Kankovsky.

Trzeci na mecie Paweł Franczak tłumaczył, że końcówka nie do końca mu odpowiadała, bowiem była bardzo szybka (blisko 70 km na godzinę!). „Nie do końca odpowiadają mi takie szybkie finisze, dlatego postanowiłem zaatakować wcześniej, już na 200 metrów przed kreską. Alois i Sylwek doszli mnie jednak tuż przed metą, a mnie zabrakło trochę sił i musiałem się zadowolić trzecim miejscem".

Janiszewski, który po mecie gratulował Kankovsky’emu, zapowiedział z kolei, że postara się zrewanżować Czechowi w środowym Memoriale Siemińskiego.

Pierwszomajowy wyścig poświęcony był pamięci wybitnego kolarza Legii, wielokrotnego mistrza Polski, a następnie trenera warszawskiego klubu i reprezentacji Polski Andrzeja Trochanowskiego. Nagrody i puchary wręczali triumfatorom syn Andrzeja – Tadeusz, również były zawodnik Legii i wnuczka wybitnego szkoleniowca.

Wyniki 30. Memoriału Andrzeja Trochanowskiego (168 km):

1. Alois Kankovsky (Czechy/Elkov-Author) – 3:46,30
2. Sylwester Janiszewski (Wibatech Merx 7R)
3. Paweł Franczak (CCC Sprandi Pollkowice)
4. Siahei Papok (Białoruś/Minsk Cycling Team)
5. Tobiasz Pawlak (Domin Sport)
6. Andrzej Bartkowiak (Team Hurom) – wszyscy ten sam czas.