Marcin Lepa: Musimy zacząć od tego najmniej wygodnego, ale najgorętszego momentu spotkania. Finał Pucharu Polski znowu przerwany i znowu jest zakładnikiem niektórych kibiców...
 
Zbigniew Boniek: Cały czas słyszę, że to jest najlepiej zorganizowany stadion na świecie, z najlepszym monitoringiem. Jako PZPN zawiadomimy prokuraturę o prawdopodobnym popełnieniu przestępstwa, bo uważam, że kibice Arki zaczęli strzelać z nie wiadomo czego. Uszkodzeniu uległy telebimy i dach... Jeżeli te strzały doleciałyby do kibiców Legii, to mówilibyśmy o zagrożeniu życia. Zero tolerancji z naszej strony. Podczas tego spotkania było normalne strzelanie w stronę kibiców. Rozmawiałem już z przedstawicielami Wydziału Dyscypliny i w czwartek chcę mieć zawiadomienie do prokuratury. Pięć czy sześć osób z sektora Arki strzelało do ludzi.

Rozumiem, że jesteście otwarci na taką oprawę, ale bez przekraczania pewnych granic.

Pewne granice są zawsze przekroczone, bo nawet w tym meczu były one przekroczone... Nie ma z naszej strony pozwolenia na to, by ktokolwiek na stadionie mógł czuć się zagrożony. Czasami oprawy w Polsce, przy naszej kulturze i sposobie odebrania widowiska sportowego, można akceptować, ale podczas finału mieliśmy do czynienia z postawą ludzi na trybunach Arki, która zagrażała życiu innych ludzi. Nie można z tym przejść do porządku dziennego, bo mogło się to źle skończyć. Nie wiem, czy widzieliście, ale zaraz po przerwie na dachu cały czas coś się tliło... Nie wiem, jaka kara czeka Arkę Gdynia, ale to jest skandal.

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.