Sędzia Piotr Lasyk po raz pierwszy przerwał spotkanie na początku drugiej połowy. W sektorze kibiców Legii odpalono wówczas race i całe stadion został zadymiony. Mecz wznowiono po kilku minutach, gdy nieco poprawiła się widoczność, ale później znów użyto środków pirotechnicznych. Tym razem z sektora Arki... wystrzelono kilka rac. Jedna z nich spadła na boisko. Piłkarze musieli zaczekać, aż służby porządkowe ją wyniosą. Kilka rac poleciało również w inne części stadionu.

 

- Komisja Dyscyplinarna PZPN w najbliższych dniach zajmie się wydarzeniami, jakie miały miejsce w czasie finału. My, jako PZPN, wynajęliśmy ten stadion, więc musimy go zdać. Będzie sporządzony odpowiedni protokół dotyczący stanu obiektu. Odpowiedzialność za zachowanie kibiców z sektorów za bramkami ponoszą kluby, ponieważ to one prowadziły sprzedaż biletów dla tych fanów. I to one będą pociągnięte do odpowiedzialności - powiedział PAP rzecznik prasowy PZPN Jakub Kwiatkowski.

 

Prezes PZPN Zbigniew Boniek w rozmowie z Polsatem Sport zapowiedział zgłoszenie do prokuratury sprawy kibiców Arki Gdynia, którzy złamali przepisy.

 

Legia Warszawa wygrała w środę z broniącą trofeum Arką Gdynia 2:1 i po raz dziewiętnasty wywalczyła Puchar Polski. Spotkanie obejrzało ponad 47 tysięcy widzów.