Iwanow: "Klaf" jak Di Matteo? Czyli co czeka tymczasowego trenera Legii

Piłka nożna

Na niedzielnej porannej konferencji prasowej tuż po domowej porażce Legii Warszawa z Zagłębiem Lubin i nocnym zwolnieniu Romeo Jozaka prezes klubu Dariusz Mioduski oznajmił, że zarówno jesienne zatrudnienie Chorwata jak i jego wiosenna dymisja były słuszne. I choć brzmiało to absurdalnie najbliższe tygodnie pokazały, że pozornie nielogiczne decyzje właściciela stołecznego klubu być może przyniosą mu dublet.

I może to osiągnąć trener, który na początku sezonu, kiedy stołeczna ekipa rozpoczynała zakończoną absolutnym fiaskiem próbę awansu do Ligi Mistrzów i Ligi Europy Warszawę znał tylko z lekcji geografii.

Gdyby nie wstydliwe „zablokowanie” międzynarodowych rozgrywek przez Kazachów z Astany i Mołdawian z Tyraspola, porażki w Superpucharze z Arką i ligowe porażki z Koroną czy Bruk Bet Termaliką pod wodzą Jacka Magiery na Łazienowskiej Jozaka by nie było. Tym samym i Deana Klafurica, który gdyby nie Romeo nigdy do Legii by nie trafił. „Klaf” jak na angielską czy amerykańską modłę nazywa go Mioduski (pewnie mając też na myśli słynnego menedżera Nottingham Forest, triumfatora Pucharu Europy Briana Clougha) był prawą ręką ex dyrektora Akademii Dynama Zagreb i to jego były już coach Legii obdarzył zaufaniem. Razem z nim przygotowywał w zimie drużynę i wspólnie z dyrektorem Ivanem Kepciją zatwierdzał transferowe pomysły z zatrudnieniem Marko Veśovića, Domagoja Antolića, Williama Remy’ego, Chrisa Philipsa czy Cafu. Że nie wyszło z Eduardo Da Silvą czy Mauricio? Pokażcie mi zespół, który z zakupem czy wypożyczeniem trafił w stu procentach…

Klafurić przypomina mi casus Roberto Di Matteo w Chelsea. Tacy trenerscy magowie jak Jose Mourinho, Carlo Ancelotti czy Andre Villas Boas nie byli w stanie spełnić marzenia Romana Abramowicza o wygraniu Champions League. Boas w marcu 2012 roku został „pogoniony” ze Stamford Bridge, by sezon dokończył jego włoski współpracownik. Ten wprawił wszystkich w osłupienie bo najpierw z Ligi Mistrzów wyeliminował Barcelonę, a potem w finale w karnych pokonał Bayern Monachium. Też miał być tylko do końca sezonu. Został na nowy, ale już „nie poszło”…W listopadzie musiał zrobić miejsce bardziej obytemu we właściwej pracy szkoleniowej Rafaelowi Benitezowi. Ale „The Blues” do Pucharu Europy nawet się nie zbliżyli…

Czy w Legii będzie podobnie? Czy też nawet możliwy majowy dublet nie pomoże „Klafowi”? Dariusz Mioduski ma twardy orzech do zgryzienia. Choć ja sądzę, że w Warszawie walkę o Europę rozpocznie nowy trener. I pewnie taki, którego poleci doradca zarządu Bernhard Heusler. Były prezes szwajcarskiej Bazylei. 

Bożydar Iwanow, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze