Podopieczni trenera Quina Snydera zdobyli w środę tyle samo punktów, co w przegranym pierwszym spotkaniu (116:121), ale tym razem bardziej ograniczyli poczynania gospodarzy w ataku.

To nie był dobry dzień dla lidera "Rakiet" Jamesa Hardena. Jeden z poważnych kandydatów do tytułu najlepszego gracza sezonu (MVP) źle się czuł przy agresywnej obronie rywali, szczególnie francuskiego środkowego Rudy'ego Goberta. Najsłynniejszy brodacz ligi zdobył wprawdzie 32 punktów, najwięcej w zespole, ale przez cały mecz nie mógł złapać właściwego rytmu gry, o czym świadczy słaba skuteczność rzutów z gry (trafił 9 z 22 za dwa i dwa z 10 za trzy punkty).

"Trzeba im oddać sprawiedliwość: to jest znakomity zespół. Zaskoczyli nas od początku, próbowaliśmy zareagować począwszy od drugiej kwarty, ale nasze wysiłki okazały się niewystarczające" - mówił po meczu sfrustrowany Harden.

Prowadzony przez trenera Mike'a d'Antoniego zespół Rockets, jeden z faworytów play off, który ma za sobą najlepszy sezon regularny w historii klubu, zaczął spotkanie od przegranej pierwszej odsłony 28:36. W drugiej rywale powiększyli jeszcze prowadzenie o jeden punkt (27:28), a wygrywali nawet różnicą 19 punktów. Gospodarze zmniejszyli straty w trzeciej kwarcie (30:22), wyszli nawet na prowadzenie, ale w decydującej kwarcie rywale z Utah nie pozwolili odebrać sobie zwycięstwa.

W zwycięskim zespole wyróżnili się rewelacyjny w fazie play off Australijczyk Joe Ingles, który ustanowił rekord kariery, zdobywając 27 pkt. Trafił 10 z 13 rzutów z gry, w tym siedem z dziewięciu za trzy. Wspierał go Gobert, który zanotował double-double: 15 pkt, 14 zbiórek, z czego 13 w obronie i miał trzy bloki. Pod nieobecność kontuzjowanego Hiszpana Rickiego Rubio występujący na pozycji rozgrywającego pierwszoroczniak, 21-letni Donovan Mitchell zanotował 17 zb. i 11 asyst.

Drugim strzelcem ekipy Houston był Chris Paul - 23 pkt, kolejne double-double zanotował środkowy Clint Capela - 21 pkt, 11 zb. Paul zaprzeczył, jakoby jego drużyna zlekceważyła rywali.

"Przystąpiliśmy do meczu z szacunkiem dla przeciwników, ale to oni zagrali bardzo agresywnie i skutecznie rzucali, czego nie można powiedzieć o nas. To całe wytłumaczenie" - ocenił.

"Jesteśmy w tym roku lepszą drużyną niż w poprzednim. Do każdego meczu podchodzimy z przekonaniem, że jesteśmy w stanie zwyciężyć" - przyznał Gobert.

Kolejne dla spotkania Utah z Houston w półfinale Konferencji Zachodniej odbędą się w Salt Lake City. Trzecie - już w piątek.