Zespół trenera Andreja Urlepa świetnie rozpoczął mecz nr 3 - od serii 14:0. Rosa potrafiła już w drugiej kwarcie dogonić rywali, a dużą rolę miał w tym Michał Sokołowski. Kluczowa była jednak ostatnia część spotkania. Wtedy skuteczny był Martynas Gecevicius, a gospodarze mieli problemy z ofensywą. Dlatego to zielonogórzanie wygrali 71:60 i są teraz w lepszej sytuacji.
 
W tamtym spotkaniu dużo słabiej niż dotychczas zagrali Ryan Harrow oraz A.J. English. Tego pierwszego zatrzymała przede wszystkim kontuzja palca, która utrudnia mu normalną grę. English tym razem trafił tylko 2 z 8 rzutów z gry. Obu tych zawodników stać jednak na dużo więcej - czy pokażą to już w czwartek?
 
Sporo w taktyce Stelmetu Enei zależy od Vladimira Dragicevicia i Borisa Savovicia - z ich akcjami podkoszowymi dużo problemów mają Igor Zajcew i Michael Fraser. Ciekawe również, czy do gry gotowy będzie ostatnio kontuzjowany James Florence.
 
- Na pewno zrobimy wszystko, żeby w czwartym meczu wygrać i pojechać na decydujący mecz do Zielonej Góry. Dotychczasowe trzy pojedynki pokazały, że zespoły prezentują zbliżony poziom i końcowych wynikach decydują niuanse. Wierzymy mocno, że ten mecz nie będzie oznaczał dla nas zakończenia sezonu - mówi na oficjalnej stronie rosy trener Wojciech Kamiński.
 
Początek czwartego spotkania Rosa Radom - Stelmet Enea BC Zielona Góra w czwartek o godz. 17.45. Transmisja w Polsacie Sport od 17.30.