W Kaliszu cieszą się jak z mistrzostwa

Piłka ręczna
W Kaliszu cieszą się jak z mistrzostwa
fot. PAP

Debiutujący w ekstraklasie piłkarze ręczni Energi MKS Kalisz zakończyli sezon na ćwierćfinale, ale dla klubu jest to wynik marzeń. "Dla nas siódme miejsce, to jak dla VIVE Kielce mistrzostwo Polski, a może nawet coś więcej" - powiedział trener Paweł Rusek.

Kaliszanie, którzy po raz pierwszy w historii wystąpili w najwyższej klasie rozgrywkowej, okazali się rewelacją rozgrywek. W barażu o "dziką kartę" wyeliminowali bardziej doświadczone Zagłębie Lubin, ale już w pojedynku o półfinał większych szans nie mieli. Trafili bowiem na polskiego giganta VIVE Kielce, który wysoko wygrał oba mecze.

 

Siódme miejsce w premierowym sezonie przyjęto w Kaliszu z entuzjazmem. Nawet w najśmielszych oczekiwaniach nikt nie myślał o dotarciu do ćwierćfinału.

 

"Ani zawodnicy, ani sztab trenerski, zarząd, a także większość kibiców, którzy znają się na tym sporcie, nie oczekiwali takiego wyniku. Chcieliśmy za sobą zostawić dwa-trzy zespoły i byłby to dla nas sukces. Przypomnę, że rok temu beniaminkowie ekstraklasy - Meble Wójcik oraz Piotrkowianin zajęły dwa ostatnie miejsca. Wiedzieliśmy więc, co nas czeka. Dla nas siódme miejsce to jak dla VIVE Kielce zdobycie mistrzostwa Polski, a może nawet coś więcej, bo dla kielczan tytuł to chleb powszedni" - ocenił szkoleniowiec MKS-u.

 

W Kaliszu aspiracje były skromne, bowiem drużyna po awansie do ekstraklasy nie przeszła totalnej rewolucji. W składzie zostało 11 zawodników, którzy sezon wcześniej wywalczyli przepustkę do elity.

 

"To nie jest tak, że nie doceniałem możliwości swoich chłopaków. Doszli do nas zawodnicy solidni, ale nie były to gwiazdy swoich byłych klubów. Zbyszek Kwiatkowski (wicemistrz świata z 2007 roku, przyszedł z Orlenu Wisły Płock - PAP) też nie był wiodącą osobą w swoim zespole. U nas złapał +drugi oddech+ i poprowadził obronę na bardzo wysoki poziom i pomógł tym mniej doświadczonym chłopakom. Bardzo szybko stworzyliśmy team, który świetnie się rozumiał zarówno na boisku, jak i poza nim. Każdy, kto interesuje się sportem, wie dobrze, jak ważna jest tzw. szatnia. Udało mi się trafić na zawodników z odpowiednimi z charakterami, którzy szybko zaczęli współdziałać w jednym kierunku" - tłumaczył Rusek, który podobnie jak drużyna też debiutował w ekstraklasie w roli szkoleniowca.

 

Opiekun beniaminka nie ukrywa, że mimo udanego sezonu, przed zespołem jest jeszcze wiele pracy, by zrobić kolejny krok do przodu.

 

"Wiele nam jeszcze brakuje, wiemy, nad czym musimy popracować, by ten zespół się rozwijał. Pewne rzeczy wynikają ze statystyk. Byliśmy szóstą drużyną, jeśli chodzi o obronę. Natomiast gorzej to wyglądało ze skutecznością w ataku pozycyjnym, gdzie byliśmy sklasyfikowani na 12-13 miejscu. Musimy szukać większego potencjału w tym elemencie gry, jednocześnie nie zapominając o obronie, bo w piłce ręcznej to jest rzecz kluczowa. Mamy kilku młodych zawodników jak Michał Czerwiński czy Artur Klopsteg, którzy muszą jeszcze popracować nad indywidualną techniką" - przyznał.

kl, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze