Po inauguracyjnym sukcesie 4:2, w niedzielę stołeczna drużyna w takich rozmiarach prowadziła po 40 minutach, a w trzeciej tercji jeszcze poprawiła rezultat.

Druga wygrana wcale nie przyszła łatwo, mimo że Capitals objęli prowadzenie już w 28. sekundzie po strzale Toma Wilsona. W 8. minucie wyrównał Brayden Point, a w 11. kolejnego gola dla gospodarzy zdobył Steven Stamkos.

Przełomowa okazała się druga odsłona, w której ekipa z Waszyngtonu uzyskała trzy bramki, w tym dwie w końcówce, a nie straciła żadnej. W 23. min do remisu doprowadził Devante Smith-Pelly, zaś w 39. i 40., w odstępie 59 sekund, na listę strzelców wpisali się Lars Eller i Jewgienij Kuzniecow.

W ostatniej tercji zwycięstwo przypieczętowali Aleksandr Owieczkin (44) i Brett Connolly (53).

"Jesteśmy w świetnej sytuacji, ale to jeszcze nie koniec. Rywale mają bardzo dobrych zawodników. Ale my gramy mądrze, do tego nawet jeśli przegrywamy, to nie wpadamy w panikę. Cierpliwie czekamy na swoje szanse" - stwierdził Owieczkin.

Trzecie spotkanie odbędzie się we wtorek w stolicy USA.

Capitals zakwalifikowali się do finału Konferencji Wschodniej po raz pierwszy od 1998 roku, eliminując w poprzedniej rundzie obrońców trofeum Pittsburgh Penguins.

W finale Konferencji Zachodniej Winnipeg Jets prowadzą z Vegas Golden Knights 1-0.