Tytuły, idole i wypadki. Profesor z Oxfordu jakiego nie znamy

Żużel

Powiedzieć, że Hans Nielsen to legenda światowego żużla to jak nic powiedzieć. Obecny menadżer reprezentacji Danii na swoim koncie posiada aż 22 złote medale rangi mistrzostw świata. To na nim wzorował się m.in. Tomasz Gollob oraz wielu innych kapitalnych żużlowców. Obecnie „Profesor z Oxfordu” przygotowuje się z duńską kadrą do czerwcowych zmagań w Speedway of Nations, ale znalazł czas na obszerny wywiad specjalnie dla Polsatsport.pl.

Tomasz Lorek: Niesamowicie popularny, najbardziej utalentowany zawodnik w historii duńskiego żużla, czterokrotny indywidualny mistrz świata, 22-krotny złoty medalista mistrzostw świata – Hans Nielsen. Wiem, że aby być skupionym na motocyklu, musisz być wystarczająco odważny, bardzo mądry, inteligenty. Jaki był twój pierwszy kontakt z żużlem i który człowiek zaszczepił w tobie ten wspaniały sport?

 

Hans Nielsen: Tak naprawdę to mój brat. Miałem dwójkę starszych braci. Jeden z nich ścigał się na żużlu kiedy miałem jedenaście, dwanaście lat w oddalonym od naszego domu o dwadzieścia kilometrów klubie, który potem zbudował tor żużlowy dwa kilometry od naszego domu. Mój drugi starszy brat, Henry i ja zacząłem jeździć na miniżużlu i od tego się zaczęło, więc można powiedzieć, że to zasługa moich starszych braci.

 

Arne Pander był pierwszym żużlowcem z Danii, który ścigał się dla Oxford Cheetahs. Następnie był oczywiście Ole Olsen. Jak duży wpływ miał Ole Olsen i jego tytuły mistrzowskie na twoją technikę, umiejętności, postawę na torze?

 

Oczywiście zanim zacząłem jeździć na żużlu to widziałem Ole i razem z moimi braćmi oglądaliśmy go. Kiedy zobaczyliśmy jak Ole zostaje mistrzem świata w 1971 roku, kiedy miałem zaledwie jedenaście lat, to nie umknęło to naszej uwadze i zaczęliśmy rozmawiać o żużlu. Ole był wtedy wielką gwiazdą i rzecz jasna to była postać, którą naśladowałem, chcąc uczyć się od najlepszych i patrzeć na jego styl jazdy.

 

Patrzeć jak na bohatera.

 

Dokładnie. Starasz się uczyć i patrzeć co on robi. Oczywiście również Ivan Mauger, który w tamtych czasach był największą gwiazdą. Usiłujesz czerpać od nich jak najwięcej, więc możliwość jazdy przeciwko nim była później czymś niesamowitym.

 

Wspomniałeś o Ivanie Maugerze, legendarnym Nowozelandczyku, który był gwiazdą Belle Vue Manchester, który także odkrył talent Ole Olsena i powiedział „Może nie powinienem uczyć młodych żużlowców, bo potem okradną mnie z tytułów mistrzowskich?”.

 

Faktycznie mógł o tym wcześniej pomyśleć.

 

Peter Collins uczynił to samo w Chorzowie.

 

Dokładnie. Mam oczywiście świetne wspomnienia dotyczące Ivana. Jeździłem w jego turniejach w Australii kiedy już zakończył karierę, ale także rywalizowałem przeciwko niemu kiedy trafiłem do Anglii jako siedemnastolatek. Nagła możliwość ścigania się z nim oraz Ole Olsenem była czymś wielkim. Później, gdy Ivan już przeszedł na emeryturę, wówczas poznałem go lepiej, ponieważ tak jak wspomniałem, jeździłem w organizowanych przez niego turniejach. Będąc dwukrotnie na drugim miejscu w IMŚ stwierdziłem, że potrzebuję kogoś w moim teamie tak jak Erik Gundersen, który wówczas wygrywał, a pomagał mu Ole Olsen. Pomyśleliśmy, że powinniśmy zrobić podobnie i poprosiliśmy Ivana, który z chęcią się zgodził pomóc. Uważam, że pomógł mi zwłaszcza pod względem mentalnym i to było świetne. Utrzymywałem z nim stały kontakt. Oczywiście to było smutne patrzeć jak...

 

... odchodzi.

 

Zgadza się. Ostatnie lata były z tego powodu bardzo smutne. Miał jednak świetne życie i my wszyscy doceniamy go jako żużlowca. Doświadczyliśmy razem wiele dobrego.

 

Byłeś na gali FIM w Monte Carlo, ale przyleciałeś tam z Afryki, ponieważ twoja córka Daisy jest bardzo utalentowaną golfistką. Czy to geny Hansa Nielsena sprawiły, że radzi sobie tak świetnie?

 

Raczej nie. To bardziej poświęcenie i chęć postawienia wszystkiego na to co chcesz osiągnąć, a chcesz być najlepszy.

 

Tak jak w autobiografii Ivana Maugera „Will to win” (Żądza zwycięstwa pol.).

 

Dokładnie. Daisy jeszcze nie jest najlepsza, ale ma nadzieję, że tak się stanie i ciężko na to pracuje. Mój syn także chce zostać profesjonalnym golfistą. Mam nadzieję, że uda jej się osiągnąć swój cel. Zawsze zadajesz sobie pytanie lub inni to robią – co jest potrzebne do tego? Dlaczego Dania tak długo czeka na mistrza świata na żużlu. Koniec końców mamy bardzo dużo młodych talentów poniżej 21. roku życia. Ciężko to wytłumaczyć, bo możesz mieć dziesięciu zdolnych zawodników i powiedzieć, że oni mają szansę któregoś dnia zostać mistrzem świata.

 

Potencjalni mistrzowie.

 

Tak, ale pytanie co tak naprawdę sprawi, że nim zostaną? To jest trudne do wyjaśnienia. Ta ostatnia krzta chęci wygranej i być zdolnym do poświęceń oraz wyrzeczeń, a także to palące się pożądanie, aby zostać tym najlepszym. Nie możesz tego powiedzieć dopóki ci zawodnicy nie dojrzeją. Można zauważyć wielu starszych mistrzów świata.

 

Jak Greg Hancock, który zdobył trzy tytuły po czterdziestce.

 

Podobnie jak Jason Doyle w zeszłym sezonie. Długo na to czekał. Przez wiele lat był przeciętnym żużlowcem.

 

Nagle wystrzelił.

 

Może nie nagle, ponieważ przez ostatnie kilka lat polepszał swoje umiejętności aż wreszcie został mistrzem świata w wieku 33 lat. To dziwne czego tak naprawdę potrzeba do sukcesu. Czego on potrzebował? Dlaczego po tylu latach będąc przeciętnym żużlowcem, nagle stał się tak dobry? Myślę, że to siedzi w głowie i dotyczy to przestawienia pewnych spraw w psychice. Zdajesz sobie sprawę co chcesz zrobić - pragniesz wygrać ponad wszystko.

 

1989 rok, Odsal Stadium, Bradford. Nie ma tam już żużla, ale był tam świetny tor na którym jeździli Per Jonsson, Shawn Moran i ty w finałach światowych. To co wtedy wydarzyło się z Erikiem Gundersenem, ten jego wypadek po którym nie było wiadomo czy przeżyje, biorąc pod uwagę waszą wieloletnią rywalizację, było czymś pięknym, ponieważ odwiedziłeś w szpitalu nie tyko swojego wielkiego rywala, ale także przyjaciela. To kwintesencja bycia człowiekiem.

 

To jest właśnie żużel. Chcesz wygrywać, ale jeżeli dzieją się takie rzeczy, to musisz zdać sobie sprawę, że w życiu liczą się jeszcze inne rzeczy. Na szczęście ja i Erik jeszcze przed tym wypadkiem żyliśmy w zgodzie. Ta rywalizacja między nami miała miejsce głównie w ’84 i ’85 oraz ’87 i ’88 roku, ale potem już dobrze się dogadywaliśmy i cieszę się, że miało to miejsce jeszcze przed jego wypadkiem. Oczywiście to było coś strasznego nie wiedzieć czy uda mu się przeżyć. Każdy był bardzo zmartwiony. Tygodnie po tym wypadku, kiedy nie było wiadomo jak to się potoczy, były dla mnie jako zawodnika bardzo ciężkie, ale trzeba było sobie z tym poradzić i zdać sobie sprawę, że takie jest życie. Wiemy co stało się z Tomaszem Gollobem, który miał wypadek na motocrossie lub Leigh Adamsem, który miał wypadek na pustyni. Nie możesz mieć wpływu na pewne wydarzenia, a przecież nie zamkniesz się w klatce, bo to byłoby nudne. Musisz żyć swoim życiem i akceptować, że ryzyko zawsze istnieje bez względu na to czym się zajmujesz.

 

Ostatnia kwestia. Na twoim koncie 22 złote medale. Olbrzymia reputacja prawdziwej legendy. Ale posiadanie dzieci to zupełnie inne osiągnięcie i najbardziej przyjemny moment w twoim życiu?

 

Oczywiście dwadzieścia jeden tytułów to coś wspaniałego, ale dwadzieścia dwa smakują jeszcze lepiej, więc dziękuję. Wiadomo, że zawsze chcesz wygrać tyle tytułów ile tylko się da. Kiedy zdobyłem cztery, to chciałem jeszcze więcej. Patrząc jednak na to z obecnej perspektywy, nie ma to w tym momencie aż tak dużego znaczenia. Gdybym zdobył jeden tytuł lub dwa, też byłoby znakomicie, ponieważ możesz wówczas udowodnić, że jesteś na tyle dobry, że jesteś w stanie zrobić to dwukrotnie. Jednak to czy masz jeden, dwa, trzy, cztery lub sześć tytułów, patrząc teraz to nie ma takiego znaczenia. Najważniejsze, że udowodniłeś sobie oraz innym, że możesz być najlepszy w tym co robisz. To zawsze było moją ambicją i udało mi się tego dokonać. Kiedy jesteś starszy i pojawiają się dzieci, uświadamiasz sobie, że zdobywanie tytułów to świetne osiągnięcie, ale posiadanie dzieci jest co najmniej takie same. To fajnie jest mieć inne życie z rodziną, dziećmi. To coś świetnego.

 

Przywykliśmy nazywać go „profesorem”, ale jest również gadułą.

 

Rozmowa z Hansem Nielsenem w załączonym materiale wideo.

Tomasz Lorek, KN, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze