To spotkanie ma już tylko statystyczne znaczenie. Zdegradowana w poprzedniej kolejce Sandecja może symbolicznie awansować na 15. lokatę, natomiast gdańszczanie na pewno nie zajmą wyższej niż 13. pozycji, mogą natomiast spaść na 14. miejsce. Stanie się tak, jeśli "biało-zieloni" przegrają z ekipą z Nowego Sącza, a Bruk-Bet Termalika Nieciecza pokona w Gliwicach Piasta.

Inna sprawa, że z tym beniaminkiem gdańszczanie mają najgorszy bilans ze wszystkich drużyn ekstraklasy. W tym sezonie z Sandecją nie potrafił wygrać jeszcze tylko Lech, ale poznaniacy dwa razy zremisowali 0:0, natomiast dorobek "biało-zielonych" to zaledwie punkt. 18 sierpnia lechiści przegrali na własnym stadionie 2:3, a 16 grudnia w dramatycznych okolicznościach, tracąc gola w doliczonym czasie, zremisowali w Niecieczy 2:2.

„W końcówce graliśmy solidnie i bardzo się cieszę, że zdołaliśmy się utrzymać. Chcemy oczywiście wygrać z Sandecją i pozytywnym akcentem zakończyć sezon” - stwierdził Stokowiec.

Szkoleniowiec nie ukrywa, że planuje pewna zmiany w składzie. „Nie wykluczam, że w sobotę kibice będą świadkami debiutów, ale nie chcę zdradzać szczegółów. To ma być niespodzianka, żeby dodatkowo zachęcić naszych fanów do przyjścia na stadion” – wyjaśnił.

Mecz z Sandecją ma być także testem przed kolejnym sezonem. Stokowiec podkreślił, że po ostatnim gwizdku zremisowanego 1:1 spotkania z Pogonią w Szczecinie, który dał jego drużynie utrzymanie, Lechia rozpoczęła już przygotowania do nowych rozgrywek.

„Kontynuujemy przebudowę zespołu i sobotnie spotkanie będzie symptomatyczne, bo pokaże w jakim kierunku chcemy zmierzać. Poczyniliśmy pewne obserwacje i mecz z Sandecją zamierzamy maksymalnie wykorzystać, aby przyjrzeć się niektórym ustawieniom oraz zawodnikom. Po tej konfrontacji wiele będzie można wywnioskować” – zapewnił.

W Lechii karierę zakończy Sebastian Mila. Były reprezentant Polski już w poprzednim sezonie był tylko zmiennikiem, a w tych rozgrywkach spędził na murawie zaledwie kilka minut. 5 sierpnia w zremisowanej 1:1 konfrontacji na własnym stadionie z Górnikiem Zabrze niespełna 36-letni pomocnik wszedł do gry w 87. minucie.

„W tej sprawie byłem otwarty na różne propozycje, ale podjęto wspólną decyzję, że w meczu z Sandecją Sebastian nie pojawi się jednak na boisku” – dodał trener "biało-zielonych".

Stokowiec i Mila byli razem przez chwilę w składzie Groclinu Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski, jednak nigdy ze sobą nie zagrali. 9 marca 2002 roku znaleźli się co prawda w kadrze na mecz na własnym stadionie z Widzem Łódź (gospodarze przegrali 0:1), ale to szkoleniowiec Lechii zmienił w 59. minucie swojego obecnego podwładnego.