Polska para była blisko występu w starciu o złoto, w półfinale zderzyła się jednak z inną parą „Canarinhos” – Andre/Evandro. Po niespotykanej i imponującej serii bloków tego pierwszego mistrzowie świata wygrali 2:0. W niczym nie zmienia to jednak faktu, że mistrzowie Polski czują się w Brazylii jak w domu. Z jedenastu medali, które mają w swojej plażowej kolekcji, aż cztery wywalczyli w Kraju Kawy. Cztery lata temu w Sao Paulo po raz pierwszy stanęli na podium, w roku olimpijskim triumfowali na Copacabanie, do finału w Rio de Janeiro dotarli także w ubiegłym sezonie. Niemiłym wspomnieniem pozostają niestety Igrzyska Olimpijskie, ale przypomnijmy, że Piotr Kantor grał w nich z urazem dłoni.    

 

W poniedziałek polski duet numer jeden powróci na szczyt światowego rankingu FIVB, wyprzedzając nieobecnych w Brazylii Phila Dalhaussera i Nicka Lucenę. Trener biało-czerwonych  jest jednak daleki od stanu euforii.  „Wyniki są niezłe. W tym sezonie nie zeszliśmy poniżej dziewiątego miejsca. Ale na razie nie zagraliśmy dobrze ani jednego turnieju. Zawsze coś zawiedzie. Oby ten naprawdę dobry turniej przypadł na mistrzostwa Europy w Holandii” – komentuje Grzegorz Klimek.

 

Na pierwszy sukces w tym roku wciąż czekają nasze dziewczyny. Na razie Kinga Kołosińska i Katarzyna Kociołek imponują stabilnością. Nad Oceanem Atlantyckim po raz trzeci z rzędu zajęły miejsce siedemnaste. Fundamenty pod atak szczytowy już są, teraz czas piąć się w górę.

 

Najbliższym czterogwiazdkowym turniejem w kalendarzu cyklu World Tour będzie w połowie czerwca Ostrawa, gdzie prawdopodobnie zagrają już – przetrzebione przez kontuzje – pary Grzegorz Fijałek i Michał Bryl oraz Mariusz Prudel i Jakub Szałankiewicz. Tydzień później światowa elita zawita już do Warszawy. Początek turnieju w nadwiślańskim klubie Monta 27 czerwca. Ciężarówki z ponad czteroma tysiącami ton piasku zawitają na Cypel Czerniakowski już na początku miesiąca.